Kraków: Niektórzy radni dostają dodatkowe uposażenie w spółkach, które powinni kontrolować?

0

Mieszkańcy coraz dokładniej analizują działania swoich przedstawicieli w samorządach gminnych. Powodem są negatywne oceny działań samorządów, które zderzają się z kontrargumentami w postaci pozytywnych stereotypów, które funkcjonują w debacie publicznej. Tu, władza samorządowa jest przedstawiana jako lepsza od rządu z dyskretną sugestią, że tylko w jednym przypadku ludzie rządzą się sami. W rzeczywistości obie formy oznaczają rządy sprawowane za pośrednictwem przedstawicieli, z zaznaczeniem, że kontrola nad władzą samorządową jest praktycznie znikoma. Samorządom wolno więcej  niż władzy centralnej,  a równocześnie poddane są znacznie mniejszej  kontroli społecznej. Dlatego to mieszkańcy- wyborcy podejmują inicjatywy, które mają realnie ocenić działania władz samorządu gminnego.

Samorząd gminny jest najlepszy?

Tymczasem, bezrefleksyjna zasłona pozytywnym wizerunkiem, często chroni patologiczne mechanizmy funkcjonujące w praktyce wielu instytucji samorządowych.

Łączenie swojego mandatu radnego z pracą w podległych spółkach należących do gminy tworzą jedną z patologii samorządowej. Radni dostają dodatkowe uposażenie w spółkach, które powinni kontrolować. Zjawisko takie staje się powszechne. Oczywiście to zjawisko nie dotyczy wszystkich radnych i nie we wszystkich spółkach, jednak zjawisko ma charakter narastający i negatywne skutki dla mieszkańców.

Spółki miejskie symbolem patologii samorządu?

Spółka miejska o nazwie: Agencja Rozwoju Miasta Krakowa została powołana już ponad dwa lata temu, a mimo tego wszystkie jej projekty są nadal w fazie realizacji, co budzi zaniepokojenie mieszkańców.

Niepokój potęgują ogromne koszty działalności tej działającej w większości ” na papierze” spółki. Tylko w ubiegłym roku wyniosły ponad 3 mln zł.

Kolejne wątpliwość budzą zasady doboru pracowników i brak transparentności wysokości wynagrodzeń. Zatrudnienie w radzie nadzorczej spółki miała znaleźć Anna Frankiewicz, zaufana osoba prezydenta Jacka Majchrowskiego i szefowa jego kancelarii. Wysokość wynagrodzenia p. Frankiewicz ma być owiana tajemnicą. W trybie informacji publicznej nie można uzyskać takiej informacji, gdyż władze Krakowa uznały, że wysokość zarobków pobieranych ze środków publicznych przez p. Frankiewicz nie stanowią informacji publicznej. Z oświadczenia majątkowego, też nie uzyskamy takich informacji, gdyż zgodnie z obecnymi przepisami członkowie rad nadzorczych takowych składać nie muszą.

Łukasz Maślona, Radny miejski z klubu „Kraków dla Mieszkańców komentuje, że „na razie trudno oceniać pozytywnie działanie spółki, skoro przez dwa lata zdołała rozstrzygnąć jedynie przetarg na jeden z kilkunastu budynków poszpitalnych przy Kopernika”.

– A przestrzeń Wesołej, zamiast służyć mieszkańcom choćby tymczasowo, nadal niszczeje. Natomiast w sprawie kontrowersyjnej budowy Centrum Muzyki jedynym, wątpliwym sukcesem jest wyrzucenie stamtąd miejsca spotkań, jakim był Bezogródek – mówi radny Maślona.

Radny dodaje, że Kraków niestety nie ma szczęścia do spółek miejskich.

– Być może dlatego, że ich kontrola ze strony radnych jest mocno ograniczona, na co wpływ ma bez wątpienia fakt, że niektórzy z nich są tam zatrudnieni – podsumowuje Łukasz Maślona.

Spółki miejskie dla których organem założycielskim jest samorząd terytorialny, stanowić mogą miejsce ukrywania faktycznego zadłużenia samorządu. Władze samorządowe intencjonalnie, czyli w sposób zamierzony i celowy, stosują kreatywną księgowość , nie ujawniają prawdziwego stanu swoich finansów, ukrywają dług w spółkach komunalnych. Mówi o tym raport krakowskiego Instytutu Kościuszki wskazujący na „dysfunkcyjny dla finansów publicznych mechanizm pozwalający wypychać poza budżet zadłużenie oraz ukryć deficyt”. Zadłużenie spółek komunalnych nie jest nie podlegają regulacjom ustawy o finansach publicznych, tylko kodeksowi spółek handlowych.

Odmawianie informacji publicznej o wysokości zarobków członków rad nadzorczych i „wypychanie” poza budżet zadłużenia JST stanowi realne zaprzeczenie jawności i przejrzystości finansów publicznych, stanowiąc tym patologię samorządową. Natomiast fakt, że radni są zatrudniani w spółkach, które są przez nich nadzorowane, powoduje że miliony złotych co roku trafiają na konta polityków związanych z samorządami największych polskich miast. Miejscy aktywiści od lat w całej Polsce alarmują o patologii „partyjnego zatrudnienia”. Wskazują, że, radni często dostają stanowisko od prezydentów miast, których pracę mają w tym samym czasie kontrolować. Problemem dla mieszkańców jest wątpliwy nadzór nad władzą wykonawczą, gdy radny musi go pogodzić z wdzięcznością „posadę”.

W przypadku mniejszych gmin wiejskich radni z jednej gminy znajdują zatrudnienie w gminie sąsiedniej. Podobnie czołowi politycy regionalni są zatrudniani na wysokich stanowiskach w spółkach miejskich w innych regionach.

om

Fot. 

Źródło:tvp.info, dziennikpolski24.pl, ik.org.pl


.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj