Interes deweloperów czy interes mieszkańców?

0

Zakopane, Kraków i Mogilany stanowią przykłady polityki przestrzennej sprzyjającej deweloperom. Problemem dla mieszkańców jest fakt, że ta polityka jest bezwzględna i odbywa się to kosztem dziedzictwa kulturowego i kosztem poziomu życia mieszkańców.

– Strategia deweloperów jest prosta i obliczona na lata. Planując poważną inwestycję, wynajdujesz ważnego, decyzyjnego urzędnika – i ten kontakt musi być pewny. Najczęściej szukanie odpowiedniej osoby jest najtrudniejszym etapem inwestycji. Umawiasz się z tym urzędnikiem, jak to się mówi, na kawę i wręczasz mu przykładowo 200 tys. zł, co dla ciebie jest kwotą niewielką, a dla niego dość sporą. Uzgadniasz, że on będzie przez kilka najbliższych lat pilotował twoją sprawę i systematycznie przepychał ją dalej. Ten opłacony urzędnik zajmuje się też dalszą redystrybucją twoich pieniędzy. Podpłaca kolejnych, aż w końcu otrzymujesz pozwolenie na budowę – tak opisuje Onet działalność deweloperów w Zakopanem. 

– Byłam zaskoczona, kiedy parę minut po mojej wizycie w wydziale budownictwa w starostwie zadzwonił do mnie deweloper i groził mi, mówiąc: „Mnie pani nie powstrzyma, a może sobie pani tylko zaszkodzić” – opisuje inna osoba, która sąsiaduje z ogromną inwestycja pensjonatową w Zakopanem.

Co łączy Archiwum Miasta Krakowa i zabytkowe chaty zakopiańskie?

Deweloperzy zawładnęli także Krakowem. Wiedza o istniejących układach deweloperów i władz Krakowa jest już powszechna. Chaotyczna zabudowa miasta doprowadziła do uplasowania się Krakowa w światowej czołówce miast najbardziej zakorkowanych.

Teraz pojawia się kolejna budząca wątpliwości „aktywność deweloperska”, która może skutkować wypłatą ponad 300 mln z kasy miasta. Człowiek, któremu w przeszłości prezydent Krakowa pomógł wyjść z aresztu zaproponował wykup cennej przyrodniczo ziemi na Klinach za 344 mln zł. Deweloper nabył ziemię w maju br. dzięki rażącej bezczynności prezydenta Jacka Majchrowskiego w sprawie przygotowania uchwały mającej na celu ochronę cennych przyrodniczo terenów, na których występują chronione gatunki roślin i zwierząt. Teraz deweloper żąda astronomicznej kwoty odszkodowania, gdyż twierdzi, że ma prawomocne pozwolenie na zabudowę tego terenu. Ważność owego pozwolenia na budowę została potwierdzona przez… urzędników miejskich na podstawie dokumentów, które … spłonęły razem z miejskim archiwum. Pewien problem może stanowić fakt, że decyzja administracyjna o pozwoleniu na budowę wygasa z mocy prawa. Jedynym dowodem na rozpoczęcie robót budowlanych w określonym ustawowo terminie są wpisy do książki budowy. Ustawa nie przewiduje potwierdzania przez urzędników „ważności” pozwolenia na budowę. Dodatkowo, potwierdzanie przez urzędnika publicznego ważności pozwolenia na budowę, powołując się na dokumenty, które spłonęły, może budzić uzasadnione wątpliwości.

-Zabytkowy pensjonat Chata płonie, co było do przewidzenia. Ile jeszcze ludzi musi zginąć, ile domów spłonąć, żeby zostały zaspokojone brudne interesy deweloperów?” taki wpis został opublikowany 20 marca o godz. 5.09 na Facebooku, autor widział pożar z okna swojego domu. Wtedy jeszcze nie było wiadomo, że w Chacie zginęły trzy osoby, ale półtora miesiąca wcześniej, dokładnie 7 lutego, spłonęła willa Borek, gdzie śmierć poniosły dwie osoby – pisze Onet. Pożar zabytkowej willi umożliwia zabudowe tego miejsca w sposób jaki zaplanował deweloper.

– Na miejscu zabytków, a także na każdym wolnym skrawku w Zakopanem, niezależnie od wartości historycznej, krajobrazowej, społecznej, przyrodniczej i estetycznej, powstają wielkogabarytowe budowle, projektowane bez szacunku i bez korespondencji z otoczeniem – określa problem Kinga Zuber, antropolożka pracująca w Muzeum Tatrzańskim i mieszkanka Zakopanego.

W krakowskim archiwum spłonęły dokumenty, na podstawie których można zweryfikować zgodność z prawem min. decyzji o pozwoleniu na budowę. To na podstawie takiej decyzji deweloper żąda od miasta wypłaty ponad 340 mln. zł. W Zakopanem płoną zabytkowe drewniane wille i giną ludzie. Na miejscu pogorzeliska powstanie inwestycja deweloperska.

Studium gminne potrzebne mieszkańcom czy deweloperom?

To, że „Strategia deweloperów jest prosta i obliczona na lata” można potwierdzić przyglądając się działaniom władz samorządowych już na etapie sporządzania studium i planów miejscowych. Kraków podobnie jak Zakopane ma coraz mniej terenów do zainwestowania. Teraz obiektem zainteresowania stają się okoliczne gminy. Deweloperzy potrzebują nowych terenów, a te należy dopiero przekwalifikować z gruntów rolnych na budowlane. Skala i rozmach z jakimi przeznacza się kolejne grunty pod zabudowę, budzi wśród mieszkańców obawy o ryzyko bankructwa gminy. W podkrakowskiej gminie Mogilany w październiku ubiegłego roku przesłano do Wojewody Małopolskiego uchwałę w potwierdzającą przeznaczenie 400 ha pod zabudowę w nowym studium.

Mieszkańcy, na swój koszt zlecili kancelarii prawnej wykonanie opinii prawnej sporządzonego studium. Opinia prawników nie pozostawia złudzeń. Studium jest wadliwe. Uchwała trafiła do Wojewody i nie uchylono jej z powodu niezgodności z prawem.

Organizacja mieszkańców zwraca się do wojewody o uchylenie wadliwej uchwały, gdyż obawiają się bankructwa gminy. Brakuje min. prognozy finansowej , która jest obligatoryjna i ma potwierdzać możliwości finansowe gminy, pozwalające wybudować infrastrukturę do nowych terenów budowlanych. Z dokumentów dołączonych do uchwały w żaden sposób nie wynika, że gmina ma możliwości finansowe by nowe tereny uzbroić w infrastrukturę. Argumentem urzędników wojewody za przyjęciem niejasnej prognozy finansowej, jest okoliczność, że inwestycje są rozłożone na 30 lat, jest z założenia błędny z uwagi na fakt, braku wieloletniej prognozy finansowej (WPF) na taki okres. Logicznym wydaje się twierdzenie, że zaplanowane tereny do przekształcenia powinny zawierać średnie koszty związane ze zmianą w studium oraz planie zagospodarowania przestrzennego wykazane w dokumentach finansowo-inwestycyjnych (WPF, WPI).
Opinia mieszkańców o braku możliwości finansowania infrastruktury , jest uzasadniona faktami. Samorząd Mogilański istnieje już 30 lat i zaledwie połowa zamieszkałych domów ma kanalizację. Rosnące zadłużenie i zacofanie infrastrukturalne, jakie lawinowo narasta w ciągu ostatnich latach wyklucza możliwość realizacji budowy infratruktury do nowych terenów w najbliższych latach.

Mając świadomość dużego zadłużenia gminy i potrzeby wybudowania infrastruktury do już zamieszkałych domów (zaledwie 50% domów ma przyłączenie do kanalizacji), mieszkańcy są zgodni co do tego, że w studium powinny zostać przekwalifikowane działki, które pozostały po indywidualnych gospodarstwach rolnych. Często opisują to jako potrzebę uzyskania działki dla dziecka lub wnucząt. Tak sporządzone studium spełni wszystkie wymagania prawne , w tym zaspokoi potrzeby mieszkańców.

Obecne studium nie zaspokoi potrzeb mieszkańców ( zamieszkałe domy kolejne dziesiątki lat będą czekać na infrastrukturę) i może doprowadzić gminę do bankructwa ( zadłużona coraz bardziej gmina nie jest już teraz w stanie budować kanalizacji dla zasiedlonych domów).Obecnie Gmina Mogilany ma kilkadziesiąt milionów długu i tylko część domów podpiętych do sieci kanalizacyjnej. Kilka sołectw w gminie Mogilany nie ma ani metra kanalizacji, a  dla części  mieszkańców  korzystających  z  gminnego wodociągu ciśnienie wody  jest tak niskie, że konieczny jest hydrofor zainstalowany w domu, by korzystać z wodociągu gminnego. Od 2015 r. były możliwości uzyskania wielomilionowych dotacji na inwestycje gminne ze środków unijnych i rządowych, które z różnych powodów nie zostały wykorzystane. Infrastruktura szkolna i drogowa również jest od wielu lat niedoinwestowana. W szkole w Mogilanach dzieci uczą się na zmiany, a na wąskich drogach gminnych coraz częściej tworzą się korki.

Czy argumenty mieszkańców są uwzględniane ?

– Mimo wszystko nie poddaliśmy się, decyzję o pozwoleniu na budowę zaskarżyliśmy do wojewódzkiego sądu administracyjnego, bo widzimy szereg nieprawidłowości – dowiaduję się w Stowarzyszeniu Lepsze Zakopane, które od kilku lat broni przed zakusami deweloperów rejonu Górnej Równi Krupowej z zabytkową willą Chata. – Na skrawkach ziemi odkupionych od miasta w sąsiedztwie Chaty, chociaż nie na miejscu samej Chaty, deweloper chce postawić dwa budynki, ale na jednym garażu podziemnym – relacjonuje osoba z Lepszego Zakopanego.

Stowarzyszenie Mieszkańców Gminy Mogilany już w październiku zwróciło się do Wojewody Małopolskiego z wnioskiem o wyeliminowanie uchwały w sprawie zmiany studium : „Jednocześnie ponownie wnosimy o stwierdzenie nieważności w całości Uchwały nr XXII/223/2020 Rady Gminy Mogilany z dnia 7 października 2020 roku w sprawie zmiany studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Gminy Mogilanynr XXII/223/2020 Rady Gminy Mogilany z dnia 7 października 2020 roku w sprawie zmiany studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Gminy Mogilany” i nadal merytorycznej odpowiedzi nie otrzymało.

„To, że pożar strawi zabytkowy budynek pensjonatu „Chata” przy ul. Witkiewicza 19b w Zakopanem, z pięknym widokiem na Tatry, było jasne jak słońce, nikt tylko nie znał daty” – czytamy w Onet.

Fakt, że zadłużonej gminy Mogilany nie stać na wybudowanie infrastruktury do już zamieszkałych domów, wiedzą wszyscy mieszkańcy. Przeznaczenie kolejnych setek hektarów pod inwestycje niepotrzebne mieszkańcom doprowadzi gminę do skraju bankructwa, co miało już miejsce w przeszłości. Wtedy powodem była inwestycja gigantycznego gimnazjum, na które gminy Mogilany nie było stać . Obiekt w który zainwestowano gminne pieniądze stoi i niszczeje. Teraz powodem bankructwa gminy może stać się studium.

om

Fot. Arch.

Źródło: Onet, mat. własne,

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj