Osoba Niepełnosprawna czy Osoba z Niepełnosprawnością?

1

Chciałbym się z wami podzielić refleksją na temat nowego nazewnictwa. Dokładniej chodzi mi o określenia „niepełnosprawny” i „osoba z niepełnosprawnością”. Kilka dni temu wstawiłem post o dniu walki z
dyskryminacją osób niepełnosprawnych. No dla części osób było oburzające iż użyłem słowa niepełnosprawny, zamiast właśnie, osoba z niepełnosprawnością. Moim prywatnym zdaniem, uważam iż ani jedna ani druga forma nie jest obraźliwa, ani dyskryminująca w żaden sposób.

Jak mówiliśmy kiedyś, jako określamy inne grupy ludzi?

Całe swoje dzieciństwo używałem określenia niepełnosprawny (w tym do siebie), całe moje otoczenie używało określenia osoba niepełnosprawna w tym też w stosunku do mojej osoby. Nie widziałem i nie widzę w tym nic złego.
Kiedyś, używano określenia „kaleka” czy „inwalida”. Oba terminy wyszły z użycia, nabrały z biegiem czasu wydźwięku pejoratywnego. Uważajmy je za obraźliwe i krzywdzące. Czy jednak niepełnosprawny również miało by
obrażać? Spotykamy się z na co dzień z adekwatnymi określeniami w stosunku do innych grup jak np. homoseksualista (nie mówimy osoba z homoseksualizmem), ciemnoskóry (zamiast osoba z ciemną skóra). Określamy poglądy na zasadzie prawicowy, lewicowy zamiast osoba z poglądami lewicowymi/lewicowymi, itp. Za to mówimy człowiek z telefonem, człowiek z zakupami, człowiek z (idzie) z psem. Przyimek „z” określa coś obok, coś co nie jest mną ale jest obok mnie.

Czy jestem „z niepełnosprawnością”

Moja niepełnosprawność nie jest obok, nie jest czymś co mogę odłożyć na półkę i powiedzieć: „dziś cię zostawię bo mam coś ważnego do zrobienia, jutro znów cię będę potrzebował” – nie! Nie mogę podechać na wózku do schodów,
odłożyć swoją niepełnosprawność i powiedzieć: teraz wejdę po schodach a u góry znów będę z niepełnosprawnością. Choć wizja może i ciekawa, to jednak nie realna. Zbliżając się do schodów niestety nadal jestem niepełnosprawny, i
to właśnie wtedy moja niepełnosprawność pokazuje jakie mam ograniczenie. Niepełnosprawny będę zawsze, w każdym moim działaniu, wyjściu z domu, na zakupach, w restauracji, w kinie, w pracy czy w relacjach z innymi ludźmi. Nasze zachowania, będą inne ponieważ mamy zarówno inne potrzeby, oczekiwania, jak i inne przeżycia które nas ukształtowały i rzutują na nasze wybory czy nasze zachowanie. Nasze przeżycia nierozerwalnie związane
są z naszą niepełnosprawnością która towarzyszy nam na co dzień. Każdy człowiek nawet wydawałoby się pełnosprawny ma jakieś swoje ograniczenia, wynikające z różnych przyczyn. Życie normalne to dla mnie nauczyć się żyć z tym jakim się jest, jakie ma się wady i zalety, możliwości i ograniczenia, jak również z tym że jest się osobą niepełnosprawną, i jest się z nią do zawsze.

Kwestia psychologiczna

Zwolennicy określenia „z niepełnosprawnością”, mówią że dzięki temu nie stygmatyzuje się ludzi. Nie patrzy się na kogoś przez pryzmat jego niepełnosprawności. Jednak o jakiej stygmatyzacji mowa? Czy powiedzenie że ktoś jest niepełnosprawny, jest mówieniem nie prawdy? Obrażaniem? Czy tylko stwierdzenie faktu. Czy mówienie odruchowe niepełnosprawny jest skupianiem się tylko na jego niepełnosprawności? Czy nie większym skupianiem się na czyjeś, niepełnosprawności jest właśnie uważanie co i jak się mówi by stosować nowe terminy „z niepełnosprawnoscią”? Czy jeśli starszy człowiek który całe życie był uczony mówić „inwalida”. To znaczy że on kogoś obraża? Czy może po prostu za jego czasów młodości kiedy to uczył się szacunku i tolerancji , właśnie tak się mówiło? Być może ten człowiek nawet nie wie o nowych terminach? Być może z racji swojego sędziwego wieku nawet nie zapamięta tych „nowych lepszych” terminów. W moim odczuciu nie jest najważniejsze jakiego słowa się używa, tylko jakie ma się w tym intencje. W gronie znajomych pewnie nie raz każdy z nas używał, lub słyszał w swoim kierunku słowa które w ogólnym języku uchodzą za obraźliwe. Jednak są wypowiadane w formie żartu, sytuacyjnie. Nikt jednak się na to nie obraża nikt nie mówi: „tak nie wolno mówić„. Badania w tym względzie również potwierdzają iż w przekazie ważniejsze jest to jak mówimy, nasza mowa ciała, czy sytuacja w jakiej jesteśmy. Dopiero potem ważne jest to co mówimy.

Jak mówić by nie urazić?

Zdania w tej kwestii na pewno będą podzielone. Jedni będą uparcie bronić określenia „z niepełnosprawnością” inni nie np. są zwraca. Na to uwagi. Jeszcze inni będą stać przy wersji której się nauczyli przez lata. Moim zdaniem. To najważniejsze by nikogo nie urazić. Nie ważne jak powiemy ważne by zawsze pamiętać że dana osoba wiedziała i mogła to odebrać w sposób pozytywny, a nie pogardliwy czy obraźliwy.

om

Fot. Pixabay

Źródło: Mat. Własne

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj