Edukacja uczniów niepełnosprawnych cz. I

0

Pokazując zmiany jakie nastąpiły w przestrzeni lat, w podejściu do osoby z niepełnosprawnością, nie sposób pominąć systemu edukacji. Edukacja rzutuje na całe życie osoby z niepełnosprawnością (OzN).

Edukacja segregacyjna

Edukacja dzieci z niepełnosprawnościami jeszcze w latach 80-tych i na początku lat 90-tych wyglądała zupełnie inaczej. Dominowała edukacja segregacyjna. Uczniowie ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi mieli do dyspozycji naukę w szkołach specjalnych, w nielicznych szkołach integracyjnych lub nauczanie indywidualne w domu. Jedynymi ważnymi wtedy elementami, które mogły by świadczyć o tym iż jest to szkoła integracyjna było częściowe przystosowanie architektoniczne oraz fakt iż osoby które miały problem z dotarciem do szkoły były przywożone.

Początki edukacji włączającej

W latach 90 -tych zaczęły powstawać szkoły podstawowe szkoły integracyjne. Były to początki i dlatego brakowało wielu ważnych rzeczy. Często kiedy zajęcia były u góry , poruszając się na wózku, musiałem być wnoszony przez starszych uczniów! Nikt nie mówił o specjalnym przygotowaniu nauczycieli do nauczania ucznia z niepełnosprawnością. Podejście nauczycieli było różne, ale najczęściej zupełnie inne niż do uczniów zdrowych. Najczęściej podejście było pobłażliwe, wymagano mniej. Ważne by niepełnosprawnym uczeń zdał. Z perspektywy ucznia, dziecka chodzącego do szkoły być może takie podejście było „fajne”. Jednak zaległości powstałych przez takie podejście nie da się nadrobić w przyszłości. Jeśli jakiś uczeń nie chciał, nie miał samozaparcia do nauki to już na starcie przegrywał.

Nauczanie indywidualne w domu

 Możliwa była też nauka w domu, indywidualna. Jednak nie mówimy tu o nauczaniu zdalnym jakie mamy teraz spowodowane pandemią, gdzie uczniowie łączą się z nauczycielem za pomocą internetu. Mowa o nauczaniu w domu, gdzie nauczyciel przychodził do ucznia. Być może taka nauka miała swoje zalety w postaci „nauczyciela tylko dla siebie”. Wady nauczania indywidualnego to brak odpowiedniej ilości zajęć, ograniczony program nauczania, brak kontaktu z rówieśnikami, negatywnie odbijały się na uczniach z niepełnosprawnością, którzy korzystali z takiego rozwiązania. Trudno też oczekiwać iż nauczyciele będą non stop dojeżdżać do ucznia. Przykładowo jeśli w danej klasie lekcje z matematyki czy języka polskiego odbywały się w liczbie 5 godzin w tygodniu, to uczeń na zajęciach indywidualnych mógł liczyć na na max dwie godziny jedna po drugiej, raz w tygodniu! A zdarzało się iż nauczyciel nie mógł podjechać, co automatycznie zmniejszało jeszcze liczbę godzin. Nikt nie myślał o wyrównywaniu szans, o przyszłości takiego ucznia. Dorosły już człowiek z niepełnosprawnością, jeśli już przebrnął przez podstawówkę i liceum, miał zdecydowanie mniejsza wiedzę i umiejętności niż jednego zdrowi rówieśników. Na egzaminie maturalnym liczenie na piątki było liczeniem na cud.

Uczelnia wyższa dla Osób z Niepełnosprawnością

Jeśli osoba z niepełnosprawnością po takim nauczaniu decydowała się kontynuować naukę na studiach wyższych, to była to nie lada sztuka. Tu nikt nie pytał o przerobiony wcześniej materiał, o przygotowanie czy stan wiedzy (wyjątkiem to studia na uczelniach państwowych gdzie obowiązywały egzaminy wstępne, których jednak nie było w przypadku studiów prywatnych). Studenci niepełnosprawni mogli liczyć stypendium dla osoby niepełnosprawnej oraz refundacja nauki przez PFRON. Wykłady prowadzone dla dość sporej grupy osób, gdzie trudno prowadzić zajęcia od podstaw, wykładowca mógł i tłumaczył pewne nowe rzeczy.

Obecnie nastąpiło wiele pozytywnych zmian w kształceniu uczniów niepełnosprawnych. i chociaż jest wiele jeszcze do zrobienia, trudno nie zauważyć istotnej poprawy w kształceniu uczniów niepełnosprawnych.

Marek Pedziński

Fot. Pixabay

Źródło: Mat. wł.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj