Mogilany: Uchwalone studium zaskarżone przez mieszkańców?

0

Mieszkańcy podkrakowskiej gminy Mogilany mają powody do niezadowolenia. W 2010 roku był najbardziej zadłużoną gminą w Polsce. Od wielu lat sporządzane jest studium dla gminy Mogilany. Gdy uchwała w sprawie studium została podjęta, to okazało się, że mieszkańcy sami muszą ją zaskarżyć do Wojewody.

Czy mieszkańcy gminy Mogilany mają pecha?

Kiedy Gmina Mogilany w 2010 r. została ogłoszona przez Ministerstwo Finansów najbardziej zadłużoną gmina w Polsce, Małgorzata Mardyła zakończyła swoje wójtowanie. Budowa gimnazjum w Mogilanach miała w sumie kosztować 52 miliony zł. Pierwsza umowa z wykonawcą (firma „Przemysłówka”) została podpisana przez panią Mardyłę w lipcu 2008 r. Była to jedna umowa na kwotę ponad 38 milionów zł – bez podziału na etapy. Została zawarta w ten sposób, że Gmina nie miała możliwości jej przerwania bez poniesienia wysokiej kary finansowej. Obecny wójt Piotr Piotrowski będzie przedkładał już drugi projekt, bo pierwszy został wyrzucony do kosza – był bublem, którego nie można było uchwalić. Wójt jednak tłumaczy , ze to wina przepisów, które się zmieniły, np. powstały wody polskie i zlikwidowano gimnazja: „ Chcemy jak najszybciej uchwalić studium, ale nie może zostać przyjęty poprzedni projekt z 2017 roku, gdyż w tym czasie zmieniły się przepisy i musimy rozpocząć od nowa procedurę uzgadniania projektu z różnymi instytucjami – tłumaczy wójt i zapewnia, że wszystkie wnioski złożone do poprzedniego projektu są aktualne i te które pozytywnie rozpatrzono, takie pozostaną. – Nie trzeba ich ponawiać. – Natomiast można składać wnioski o zmianę charakteru terenu nieuwzględnionego w tamtym projekcie lub całkiem nowe – dodaje włodarz gminy. Dla przykładu podaje nową instytucję Polskie Wody, z którą obowiązkowo trzeba projekt uzgadniać lub inną sieć szkół, już bez gimnazjów” – tak tłumaczy wójt gminy konieczność sporządzania drugiego projektu studium tutaj.

Studium uchwalone w sposób skutkujący zaskarżeniem przez mieszkańców?

Mieszkańcy gminy Mogilany 11 lat czekali na studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Wreszcie zostało uchwalone. W studium- jak mówią mieszkańcy- bez ich wiedzy wyznaczono pas o szerokości prawie 500 metrów i długi na kilka kilometrów: od granicy z Radziszowem, poprzez Buków i Kulerzów, do granicy z Mogilanami, na którym zlokalizowano w studium farmy fotowoltaiczne czyli elektrownie słoneczne.

Mieszkańcy przeciwni i zaniepokojeni tak sporządzonym studium?

Rada Sołecka na początku października zorganizowała zebranie z mieszkańcami Kulerzowa. „Wszyscy są przeciwni takim zapisom w studium. Także mieszkańcy Bukowa dopiero teraz dowiedzieli się o wyznaczeniu obszaru pod fotowoltaikę i też planują zaskarżyć ten dokument u wojewody” – mówi p. Maria Jurek też z RS.

Nie było wniosku, a jest zapis w studium?

Na sesji Rady Gminy, podczas której uchwalono studium, zaznaczała, że nikt nie wnioskował o możliwość tworzenia na gruntach rolnych terenów pod fotowoltaikę w sąsiedztwie Lasu Bronaczowa i rezerwatu Kozie Kąty. Obszar rolny , leśny i widokowy nie powinien być zabudowywany farmami wolowoltaicznymi. „To ostatnie zielone płuca w naszym rejonie, a także jedno z niewielu miejsc, gdzie uprawia się rolnictwo, hoduje bydło i produkuje zdrową żywność. Jeśli powstaną tu fotowoltaiczne farmy, to będzie tu koniec rolnictwa” – przewiduje Stanisław Gubała, rolnik i członek RS.

„Boimy się oddziaływania na środowisko, tego że powstanie tu elektrownia o mocy powyżej stu kilowatów” – mówi Anna Wit z Rady Sołeckiej.

Lokalizacja farmy fotowoltaicznej bez uzgodnienia z mieszkańcami?

Według mieszkańców, wójt nie poinformował na zebraniu sołeckim w grudniu zeszłego roku o planach objęcia fotowoltaiką tak dużego obszaru, stanowiącego grunty prywatne oraz Skarbu Państwa.

Wójt p. Piotr Piotrowski tak wyjaśnia mieszkańcom powstałą sytuację:

„Wyznaczenie obszaru pod fotowoltaikę w studium, daje tylko możliwość, dopuszcza, a nie nakazuje instalacji. Uznaliśmy, że w takim terenie, gdzie dominuje rolnictwo i jest sporo miejsc osuwiskowych, nie będzie terenów budowlanych, fotowoltaika jest szansą na rozwój – tłumaczy wójt Piotr Piotrowski. Zaznacza, że „studium nie uprawnia do rozpoczęcia jakiejkolwiek inwestycji”.

Wójt Piotrowski: Zapis będzie „tylko” w studium”?

„Włodarz gminy zapewnił na sesji, że wobec takiego stanowiska mieszkańców Kulerzowa, w planie zagospodarowania przestrzennego, do opracowywania którego gmina ma niebawem przystąpić, ten teren nie będzie uwzględniony pod fotowoltaikę. ” – czytamy w Dzienniku Polskim.

Czy mają rację mieszkańcy oczekując od Wójta zmiany studium?

Jeśli mieszkańcy nie chcą takiej inwestycji w swoim sołectwie, muszą doprowadzić do wykreślenia inwestycji ze studium. Bowiem, w myśl art. 10 ust. 2a ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, jeżeli na obszarze gminy przewiduje się wyznaczenie obszarów, na których rozmieszczone będą urządzenia wytwarzające energię z odnawialnych źródeł energii o mocy przekraczającej 100kW, a także ich stref ochronnych związanych z ograniczeniami w zabudowie oraz zagospodarowaniu i użytkowaniu terenu; w studium ustala się ich
rozmieszczenie. Umieszczenie zatem, takiego zapisu w studium, jest podstawowym warunkiem umożliwiającym wprowadzenie stosownych regulacji w planach miejscowych. Po zmianie studium, każdy plan miejscowy zawierający lokalizację niechcianych urządzeń będzie naruszał ustalenia studium i nie będzie mógł być prawomocnie uchwalony. (art. 20 ust. 1 zd. 1 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym)

om

Fot. Arch.

Źródło:dziennikpolski24.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj