Rządowa strategia obrony przed epidemią. Opinie lekarzy specjalistów

0
Nie chcemy zbyt wcześnie luzować

Premier Mateusz Morawiecki był gościem programu „Gość Wydarzeń” gdzie szczegółowo przedstawił strategię działań Rządu w walce z epidemią koronawirusa.

Jest to strategia opracowana przez polityków  ( Rząd)i naukowców ( wirusologów i epidemiologów). Na żadnym etapie konstruowania strategii  nie uwzględniono opinii lekarzy zakaźników, specjalistów immunologów,  internistów i in., którzy wielokrotnie zwracali się do przedstawicieli Rządu w listach otwartych i pytaniach.

W tym artykule skonfrontujemy opinie specjalistów  medycznych , badań naukowych i  założeń strategii walki z epidemią.

 Premier Mateusz Morawiecki:  „Mamy pierwszą, drugą, trzecią i czwartą linię obrony. Pierwsza linia obrony, to nasze obostrzenia, maseczki, testowanie i wyłapywanie przypadków osób chorych.  Druga to cały system szpitali, kwarantanny, izolacja, ale przede wszystkim ludzie, medycy. Trzecia linia to dodatkowe łóżka. Tych jeszcze nie ma, ale za kilka dni pojawi się ich w systemie dodatkowe 13 tys.” – mówił premier. Zapewniał, że zgodnie z opinią ministra zdrowia Adama Niedzielskiego aktualnie „łóżek przybywa szybciej niż chorych pacjentów”.

 Pierwsza linia obrony to obostrzenia, czyli  zamknięte siłownie, kluby fitness i baseny. Ograniczenia liczby pasażerów w komunikacji, sklepach, zakładach usługowych itp. To jest  faktyczny lockdown, który stosowany jest w Polsce z różnym nasileniem od marca 2020r.

„Nie ma żadnego dowodu na to, że lockdown działa. Najlepszym przykładem jest Szwecja, w której większość zgonów dotyczyła seniorów przebywających w dysfunkcjonalnych domach opieki. Tylko proszę wziąć pod uwagę, że Szwedzi żyją osiem lat dłużej od nas. W Polsce nie ma tak dużej grupy 85-letnich pacjentów i nie miałby kto umierać. Z drugiej strony mamy kraje, które zdecydowały się na totalne zamknięcie: Hiszpanię, Francję, Wielką Brytanię, Włochy i czy im to pomogło? Poza tym to nie jest choroba, która występuje w jednym ognisku – gdybyśmy mieli ognisko w Ciechanowie, to moglibyśmy otoczyć miasto kordonem sanitarnym, tak jak zrobili Chińczycy w przypadku Wuhan, a reszta kraju działałaby normalnie. Niestety, u nas to jest rozsiane w miastach, w miasteczkach, na wsiach. Mało tego to jest rozsiane u wszystkich naszych sąsiadów wokół. I nawet jeśli zamkniemy cały kraj to wirus będzie się szerzył. Osobiście uważam, że im szybciej osiągniemy tzw. odporność stadną, tym lepiej. Z drugiej strony rozumiem, że system opieki zdrowotnej może nie dać rady i chodzi o spłaszczenie krzywej zachorowań. Bo o ile w Polsce mamy najwięcej łóżek szpitalnych w całej Europie, to problemem są kadrowe braki… Jednak opóźnienie czasu, kiedy wirus nas dopadnie nie gwarantuje, że i tak nie zakażą nim się miliony Polaków w III czy IV Fali epidemii, a my na lata utkwimy w lęku i izolacji cofając się cywilizacyjnie o kilkanaście lat, jeśli nie więcej” – powiedział, prof. Piotr Kuna, kierownik II Katedry Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi oraz prezydent Polskiego Towarzystwa Chorób Metabolicznych i wiceprezydentem Polskiego Towarzystwa Chorób Cywilizacyjnych

 Potrzebna jest spójna i uzasadniona medycznie lub naukowo odpowiedź na poniższe pytania:

1.Czy wobec braków  dowodów faktycznych ( inne kraje) i medycznych ( brak ognisk) zastosowanie obostrzeń w formie lockdownu jest uzasadnione?

2.Na  podstawie jakich badań naukowych, medycznych lub faktów powszechnie znanych,  zarządzono zamknięcie  miejsc aktywności fizycznej i poprawy kondycji organizmu? Miejsca dezynfekowane i utrzymywane w reżimie sanitarnym , z których korzystają osoby zdrowe i sprawne w sile wieku?

3. Uczeń  nie może przyjść na basen z rodzicami i z rodzeństwem, a może przyjść z grupą klasową. Jakie uzasadnienie naukowe lub medycznie jest podstawa takiego „obostrzenia”?

  Premier  Morawiecki  wskazuje maseczki  jako część strategii  walki z epidemią. Abstrahując od sporu czy nosić maseczki czy nie, pacjenci potrzebują konkretnych danych naukowych lub medycznych, na których Rząd oparł swoje zarządzenie.

„Znam zalecenia WHO oraz szereg prac, które podważają działanie profilaktyczne  zalecanych przez nasze Ministerstwo Zdrowia bawełnianych masek „ cotton masks ”. Aby uniknąć zarzutu, że takich publikacji nie ma, polecam Państwu prace (1-5),  których tytuły umieszczono pod wywiadem” – powiedział prof. dr hab. n. med. Ryszard Rutkowski , specjalista  chorób wewnętrznych i alergologii, zajmujący się także w swojej pracy naukowej problematyką ściśle immunologiczną. Wywiad tutaj.

Swoje konkretne opinie, lekarze uzasadniają przeprowadzonymi badaniami i przepisami prawa. W ramach dialogu i transparentności działań Rządu uzasadnione jest oczekiwanie społeczeństwa na wskazanie konkretnych badań  będących dla Rządu podstawą nakładanych ograniczeń:

1.Jakie badania naukowe lub medyczne wskazują na skuteczność  antywirusowa noszonej maseczki bawełnianej?

2.Czy w sytuacji braku badań potwierdzających  skuteczność maseczek bawełnianych nie należy rozważyć zniesienia takiego obowiązku?

Wykonywanie testów jako część strategii walki z epidemią? Czy powszechne testowanie w kierunku SARS-CoV-2 jest uzasadnione?

„W chwili obecnej wykonuje się wiele testów i nie jest prawdą, że wykonujemy je tylko u osób z objawami chorobowymi . Żąda się poświadczenia o braku zakażenia SARS-CoV-2 od osób wyjeżdżających do sanatorium, pacjentów skierowanych na rehabilitację, do DPS czy Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego, przed każdym planowym przyjęciem do szpitala, nawet z powodu choroby nie mającej nic wspólnego z infekcją. Spotkałem się nawet z podobnymi wymogami u osób przyjmowanych do pracy w różnych firmach. Te osoby nie są chore – bo nie mają objawów chorobowych, ale jeśli stwierdzi się u nich obecność wirusa – kwalifikuje się jako chorych” – mówi dr Martyka.

„ (…) samo wykrycie wirusa nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że ktoś zachorował. U prawie każdego człowieka dorosłego można stwierdzić obecność wirusa ospy wietrznej (VZV), który aktualnie nie daje objawów klinicznych choroby, choć w każdej chwili w sytuacji obniżenia odporności może się ujawnić pod postacią półpaśca. Ponadto, istotą problemu jest to, że WHO zmieniła definicję pandemii. Według tej nowej można nazwać pandemią każdą chorobę infekcyjną, która rozszerza się szybko po świecie. Przy dzisiejszych możliwościach szybkiego przemieszczania się można powiedzieć, że jest pandemia zapalenia płuc, HIV/AIDS, cytomegalii (CMV), mononukleozy zakaźnej (EBV), zakażeń jelitowych itp. Możemy wybierać. Najbardziej chyba rozprzestrzenia się zakażenie CMV i EBV, gdyż praktycznie każdy dorosły ma wysokie wartości przeciwciał IgG, które świadczą o przebytym zainfekowaniu tymi wirusami. W zdecydowanej większości przypadków te zakażenia przebiegają bezobjawowo, ale według nowej definicji WHO, która nie wymaga spełnienia kryterium wysokiej śmiertelności – to też można nazwać pandemią. Moglibyśmy więc także robić przesiewowe badania, zarządzać kwarantannę, obostrzenia – w stosunku do wielu innych chorób, ale wybrano wirusa SARS-CoV-2” dodaje dr Zbigniew Martyka, ordynator oddziału zakaźnego Szpitala Powiatowego w Dąbrowie Tarnowskiej

„Jak pokazują polskie dane epidemiologiczne ten wirus, jak i inne wirusy atakujące układ oddechowy nie jest szczególnie groźny dla osób ze zdrowym – sprawnie funkcjonującym – układem odpornościowym i dlatego moim skromnym zdaniem powinniśmy się skupiać na wzmacnianiu  odporności naszego społeczeństwa (ruch,  słońce, relacje z rodziną i znajomymi, zaniechanie propagandy strachu itd.), a nie na masowym wykonywaniu bardzo drogich testów”powiedział prof. dr hab. n. med. Ryszard Rutkowski .

„Wyłapywanie przypadków osób chorych” częścią strategii walki z epidemią?  Co to znaczy chory? Czy oznacza to , że każdy zakażony jest równocześnie chory? 

„Jeśli pacjent zgłasza się do placówki ochrony zdrowia, np. do oddziału zakaźnego lub jest wstępnie diagnozowany w izbie przyjęć tegoż oddziału, to w przypadku stwierdzenia obecności wirusa SARS-CoV-2 jest albo przyjmowany do oddziału – jeśli ma poważne objawy chorobowe wymagające hospitalizacji. Albo jest odsyłany do izolacji – jeśli objawy są lekkie lub wcale nie występują, a wymaz był wykonany ze wskazań administracyjnych. Pacjent oczywiście otrzymuje zwolnienie lekarskie, jeśli pracuje, a w dokumentacji lekarskiej wpisuje się symbol choroby – według klasyfikacji ICD-10. Jeśli chodzi o wirusa SARS-CoV-2 to są dwie możliwości: albo go stwierdzono albo nie. W przypadku stwierdzenia wirusa w wymazie od tego pacjenta wpisuje się nowo utworzony kod: U07.1, natomiast jeśli nie wykryto wirusa: kod będzie miał postać U07.2.” dodaje dr Zbigniew Martyka, ordynator oddziału zakaźnego Szpitala Powiatowego w Dąbrowie Tarnowskiej

Kiedy chory a kiedy zakażony?

 Brakuje  definicji legalnych, oficjalnych pojęcia „chory”  i” zakażony”.  Jest to istotne dla pacjentów, bo zakażony nie musi być wcale chory. Zakażenie wirusem  ma u zdrowych osób przebieg lekki lub bezobjawowy, dopiero w wyniku powikłań u osób np. o obniżonej odporności rozwinąć się może ciężki przebieg zakażenia.

„W mowie potocznej często używamy określenia „ma covida” lub „zachorował na covida”. Trzeba jednak wyjaśnić, że nie jest to określenie precyzyjne. COVID-19 (COrona VIrus Disease ) to przyjęty skrót choroby, którą wywołuje koronawirus SARS-CoV-2. SARS w tym wypadku to skrót od Severe Acute Respiratory Syndrome, czyli ciężki ostry zespół oddechowy, ponieważ w ten sposób choroba się objawia. Mówiąc inaczej – COVID to ostra choroba zakaźna układu oddechowego wywołana wirusem SARS-CoV-2. Można być zakażonym wirusem SARS-CoV-2 i nie chorować na COVID mówię o bezobjawowym nosicielstwie lub łagodnych objawach infekcyjnych, które trudno byłoby nazwać ostrą chorobą” – tak opisuje te pojęcia specjalita zakaźnik, dr Martyka.

„Może wyjaśnię podstawowy problem – większość osób, nawet lekarze, mylą zakażenie wirusem z chorobą COVID-19, a zakażenie nie jest chorobą. Jeśli mamy 10 040 dodatnich wyników to znaczy, że u tylu osób potwierdzono obecność wirusa w nosogardle, co nie musi wiązać się z żadnymi objawami. Dodatkowo zdarzają się wyniki fałszywie dodatnie. W zespole, w którym pracuję na kilkanaście osób z dodatnim wynikiem tylko trzy miały objawy. I to raczej łagodne, nikt nie wymagał hospitalizacji” – powiedział, prof. Piotr Kuna, kierownik II Katedry Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi oraz prezydent Polskiego Towarzystwa Chorób Metabolicznych i wiceprezydentem Polskiego Towarzystwa Chorób Cywilizacyjnych

 Druga linia strategii  „to cały system szpitali, kwarantanny, izolacja, ale przede wszystkim ludzie, medycy”.

„To czego się nauczył świat i ludzkość od wielkich plag, to właśnie kwarantanna i izolacja. To metody, które z pewnością działają. Ona jest bardzo ważnym warunkiem, który sprawia, że wirus się nie rozprzestrzenia. Samo unicestwienie wirusa jest możliwe tylko, dzięki skutecznej szczepionce, albo poprzez bardzo dobre lekarstwo” – tłumaczy Premier i   apeluje do osób starszych by pozostali w domach.

Czy ochrona przez izolację  w Domach Pomocy Społecznej ( wielomiesięczny zakaz odwiedzin) i we własnych  mieszkaniach jest dobrym pomysłem?

„Myślę, że nie możemy stygmatyzować naszych seniorów. W grupie ryzyka ciężkiego przebiegu COVID-19 są osoby chore, nieważne, ile mają lat. Tak w Polsce 2/3 osób po 60-tym roku życia ma trzy choroby przewlekłe, ale 1/3 nie ma chorób współistniejących i nie jest w grupie ryzyka. Ostatnio słyszałem historię o zdrowym 20-latku, który zmarł na COVID-19. Później dowiedziałem się, że jego BMI wynosiło 46. Jeśli się waży mniej więcej dwa razy tyle ile się powinno to nie jest się zdrowym.” – wyjaśnia prof. Piotr Kuna.

„Dzisiaj najważniejszą rzeczą jest dobra kontrola chorób przewlekłych (chorób serca, układu oddechowego, cukrzycy) – chorzy powinny brać leki, przestrzegać zaleceń lekarza i pozostawać z nim w kontakcie. Kilka dni temu napisał do mnie pacjent, który choruje na POChP i jak się okazało jest pozytywny. Profilaktycznie zwiększyłem mu dawkę przyjmowanych leków, a kiedy rozmawialiśmy następnym razem powiedział, że nie ma żadnych objawów i czuje się dobrze. To pokazuje, że zakażenie nie musi przebiegać ciężko u chorych przewlekle, o ile dobrze kontrolujemy chorobę podstawową. Dlaczego w Izraelu, w którym zachorowań jest o wiele więcej niż w Polsce, zgonów jest tak mało?” – dodał prof. Kuna.

Jak przykro powiedzieć dziadkom, że nie mogą pójść na ślub i wesele ukochanej wnuczki? Przecież oni zwykle siedzą na swoich miejscach, nie muszą tańczyć i nie muszą się z nikim obejmować czy całować. Ale chodzi nie tylko o wesela. Jeszcze przed ogłoszeniem epidemii Covid naukowcy szacowali, że w domach opieki ok. 1/4 osób cierpi z powodu braku kontaktów społecznych. Brak takich kontaktów zwiększa ryzyko demencji o ok. 50%, ryzyko wystąpienia choroby wieńcowej lub udaru mózgu o ok. 30%. Istnieje bardzo silny związek z izolacją społeczną a depresją, lękiem, myślami samobójczymi i nagłym zgonem sercowym. Gorzej funkcjonuje także układ odpornościowy” – wskazuje dr Martyka.

„Zapobieganie COVID-19 w DPS –ach na pewno nie powinna polegać  na odcięciu naszych seniorów od świata zewnętrznego, pozbawieniu ich spacerów na świeżym powietrzu, helioterapii ( kuracji słonecznych ), komfortu psychicznego ( poprzez medialne tworzenie atmosfery grozy), oraz zablokowanie żywego kontaktu z bliskimi. Wszystkie te elementy są niezbędne bowiem do bycia zdrowym. Pozbawienie starych ludzi nadziei na spotkanie z bliskimi, odebranie radości życia poprzez bezrozumne uwiezienie w czterech ścianach Domów Opieki Społecznej to najlepsza recepta na ich szybkie odejście do wieczności. Jeżeli dalej będzie utrzymywana rygorystyczna polityka ścisłego odizolowania chorych w DPS -ach  będzie to bardzo źle świadczyć o ludziach, którzy ignorując biologię i psychologię wieku podeszłego doprowadzą do wielu niepotrzebnych zgonów mieszkańców tychże domów” – mówi prof. Rutkowski.

„Z wirusem SARS-CoV-2 musimy oswoić się jak najszybciej. Polakom polecam lekturę „Małego Księcia” Antoine’a de Saint-Exupéry’ego. W „czasach zbiorowego lęku” z lekcji oswajania lisa skorzystamy wszyscy” – dodał profesor Kuna.

Jaki jest powód wzrostu zakażeń w społeczeństwie?

„Powodów jest kilka – po pierwsze zrobiło się zimniej, a wiemy, że wirus w zimnie żyje dłużej. Po drugie zaczęliśmy gromadzić się w pomieszczeniach, w których łatwiej jest się zarazić niż na wolnej przestrzeni. Po trzecie rozpoczął się sezon grzewczy i powrócił problem smogu, który ewidentnie sprzyja rozprzestrzenianiu wirusa. Dodatkowo doszły infekcje sezonowe i wiele przeziębień wywołanych Rhino- czy Adeno-wirusami branych jest za COVID-19. Jedno wiemy na pewno – każda infekcja wirusowa obniża naszą odporność i tym samym zwiększa podatność na infekcję SARS-Cov-2. Powstaje jednak pytanie: czy infekcje sezonowe, które przechodzimy teraz, obniżają odporność na tyle, że nie tylko łatwiej zakazimy się wirusem SARS-CoV-2, ale także będziemy ciężej chorować i trafiać do szpitali” – mówi prof. Kuna.

Czym kierują się rządzący przy podejmowaniu decyzji  w sprawie pandemii?

„Myślę, że rządzący kierują się nie tylko poradami ekspertów, ale również polityką. I być może politycznie trzeba wykonywać ruchy, sprawiające wrażenie, że działamy, a tak naprawdę nie mające żadnego znaczenia. Natomiast na pewno to prowadzi do informacyjnego bałaganu. Z jednej strony się mówi, że coś jest nieszkodliwe, a tak naprawdę jest szkodliwe. Z drugiej, że coś jest szkodliwe, a w rzeczywistości jest nieszkodliwe. Dlaczego stale słyszymy o lekach na COVID-19, których tak naprawdę nie ma? Nawet słynny Remdesivir nie zmniejsza śmiertelności i nie ratuje życia tylko u lekko chorych skraca czas pobytu w szpitalu. Przykro mi, ale trzeba to otwarcie powiedzieć” – stwierdził prof. Kuna.

To grypa jest poważnym zagrożeniem!

„W okresie od marca do października mieliśmy ok 200 tys. zakażeń, w tym samym czasie w ubiegłym roku 3,800 tys. osób zachorowało na grypę. I to grypa, której klinicznie nie odróżnimy od COVID-u, a na testowanie wszystkich nie mamy czasu i środków, jest poważnym zagrożeniem w sezonie 2020/2021. Podobnie jak COVID-19 zaostrza choroby przewlekłe. Czyli, jeśli pacjent chorujący na serce zachoruje na grypę to w ciągu 30 dni jego ryzyko zawału rośnie pięciokrotnie. Z kolei, jeśli ma miażdżycę i zachoruje na grypę to w ciągu miesiąca jego ryzyko udaru mózgu jest osiem razy większe. To samo dotyczy choroby COVID-19, z jedną różnicą: przyczyną śmierci podaną w karcie zgonu” – dodał prof. Kuna.

Komentarz Redaktora Naczelnego:

Po ogłoszeniu pandemii, wprowadzono w marcu liczne obostrzenia mające na celu ochronę życia i zdrowia  mieszkańców. Wiosną strategia rządu była skuteczna. Obecnie sytuacja  jest inna. Dzisiaj  możemy korzystać z doświadczeń innych państw, oraz badań naukowych i medycznych uzasadniających  podejmowane działania. Jest obecnie możliwość dobierania obostrzeń, eliminując najbardziej uciążliwe na rzecz mniej uciążliwych, ale sprawdzonych  w innych krajach.  W marcu takiej możliwości nie mieliśmy. Mamy większą wiedzę o transmisji wirusa i środki ochrony osobistej. Dlatego wydaje się uzasadniona  weryfikacja nakładanych obostrzeń.  Zdecydowane  opinie  lekarzy specjalistów pozwalają  na  weryfikację dotychczas stosowanych działań. Trzeba mieć świadomość, że wszelkie podejmowane działania mogą mieć  negatywny wpływ w bliskiej i dalekiej przyszłości na  wszystkich mieszkańców.  Dlatego potrzebny jest dialog społeczny i ekspercki  z udziałem lekarzy specjalistów. 

Grzegorz Gorczyca Redaktor Naczelny Agencji Informacyjnej Nasz Kraków

Grzegorz Gorczyca
Grzegorz Gorczyca

om

Fot. Arch.

Źródło:medonet.pl, rdn.pl, se.pl, polsatnews.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj