Prof. Piotr Kuna: „Nie mamy leku na wirusa, leczmy choroby przewlekłe”

0

Jest wirus, dlatego będą zakażenia?

„Wszyscy, którzy spotkają się z tym wirusem, łapią go – jest to tylko kwestia czasu, ilości kontaktów. Dlatego nie ma sensu mówić, że to będzie 20 czy 70 procent wszystkich mieszkańców Ziemi, bo docelowo cała ludzkość może się zarazić koronawirusem. Cała rzecz polega na tym, żeby się to nie stało w ciągu jednego miesiąca. Musimy robić wszystko, aby spowolnić, opóźnić rozwój wirusa, ale biologicznie tak będzie – praktycznie każdy będzie mógł tego wirusa złapać. 20 procent, 70 procent ludzkości – to raczej kwestia sezonu. W jednym sezonie jesienno-zimowym grypa atakuje około 10 procent mieszkańców planety, a ten wirus ma potencjał dwukrotnie wyższy, więc łatwo policzyć, że to będzie 20-25 procent populacji. ” – mówił dr Grzesiowski.

„Wcześniej czy później prawie każdy z nas spotka się z tym wirusem tylko większość tego nawet nie zauważy” – mówi dr Martyka. Cały artykuł można przeczytać tutaj.

Czy potwierdzone zakażenie to choroba?

„Samo wykrycie wirusa nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że ktoś zachorował” – mówi dr n. med. Zbigniew Martyka, ordynator oddziału obserwacyjno-zakaźnego Szpitala w Dąbrowie Tarnowskiej w wywiadzie dla  „Super Express”. Pisaliśmy o tym tutaj.

Dodatni wynik testu PCR nie oznacza choroby i możliwości zakażania?

„(…) zrobienie testu nie oznacza aktywnego zakażenia.Test wykrywa geny wirusa. Geny wirusa to nie jest cały wirus. To tak, jakby pan znalazł trzy śrubki i mówił, że to jest cały samochód. To nie jest tak. My znajdujemy części wirusa, które są wbudowane w nasze komórki. Dlatego interpretacją testów musi zająć się lekarz, a nie mechanik. Dlatego, że ktoś, kto będzie tylko kierował się dodatnim testem PCR, może popełnić ten właśnie błąd. Czyli myślenie, że póki jest dodatni, to ja jestem chory i zakażam. Tak nie jest” -dr Paweł Grzesiowski. Cała wypowiedź tutaj.

W celu ograniczenia zakażeń, rozsądne jest pozostanie w domu w przypadku objawów infekcji i mycie rąk?

 „Mycie rąk, pozostawanie w domu w przypadku kataru, kaszlu, czy temperatury powinno być traktowane jako zachowanie naturalne, wynikające ze społecznego rozsądku. Nie widzę jednak uzasadnienia, by jednakowe obostrzenia nakładać na całe społeczeństwo, w tym by ludzi zdrowych odgórnie zmuszać do noszenia maseczek, czy znacznego ograniczenia kontaktów społecznych. Gdyby teoria DDM była słuszna, to obecnie nie byłoby najmniejszych problemów z COVID-19 w Hiszpanii, Francji, czy Wielkiej Brytanii, w których te metody były od wielu miesięcy rygorystycznie wymuszane” – mówi portalowi DoRzeczy.pl prof. dr hab. n. med. Ryszard Rutkowski z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Sezon grypowy i pandemia leczone telefonicznie?

„Zmiany chorobowe występujące u chorych na COVID przedstawiono szczegółowo  w pracy  Ge et al. (9), czy Wanga (10). Amerykańskie rekomendacje dotyczące diagnostyki COVID-19  są zawarte w pracy Kimberley E. Hanson (11) oraz  Shazia Jamil i współpracowników (12). Należy przypuszczać, że podobne zalecenia  zostaną  wkrótce przedstawione także polskim lekarzom rodzinnym i i praktykującym w oddziałach szpitalnych lub klinikach uniwersyteckich.  KAŻDY CHORY PRZEDE WSZYSTKIM POWINIEN BYĆ ZBADANY OSOBIŚCIE PRZEZ LEKARZA !!!, a następnie zależnie od wyników badania przedmiotowego poddany rutynowej diagnostyce  medycznej,  która musi obejmować postępowanie różnicujące .  W obecnej sytuacji na pewno niezbędne będzie wykonywanie poszerzonej diagnostyki wirusologicznej i mikrobiologicznej, gdyż wbrew obecnej propagandzie medialnej do zmian chorobowych w układzie oddechowym prowadzi nie tylko  SARS – Cov -2, ale tez inne wirusy i bakterie o czym obecnie w ogóle nie dyskutujemy” – mówi prof. Rutkowski. Pisaliśmy o tym tutaj.

Od marca 2020 roku nagły spadek zachorowań na grypę?

„Tylko jeden okres czasu rzuca się od razu w oczy – od końca marca 2020 roku. Zanotowaliśmy wtedy niespotykany wcześniej, gwałtowny spadek zachorowań na grypę. Są dwa wytłumaczenia: być może społeczeństwo, z nieznanych przyczyn, nabrało odporności zbiorowej i grypa przestała nam zagrażać. Druga możliwość to taka, że zakażenia, które w latach poprzednich były klasyfikowane jako grypopochodne i nie wywoływały żadnej paniki, od kwietnia tego roku zostały zostały przerzucone do rubryki pod tytułem „koronawirus” -mówi dr Martyka .

Okres jesienno-zimowy zawsze powodował większe obłożenie w szpitalach?

„W środę w „Nature” ukazała się publikacja, gdzie dokładnie to opisano. Liczba zgonów spadła, w odniesieniu do poprzednich lat. Przez osiemnaście lat byłem dyrektorem szpitala klinicznego i zawsze w tym okresie nie mieliśmy łóżek, OIOM był pełen, a pacjenci, których musieliśmy położyć na OIOM-ie z powodu zaostrzeń infekcyjnych różnych chorób, musieliśmy wywozić po 200-300 km z Łodzi. Dla mnie to żadne nowe rzeczy, tylko się o tym nie mówiło” – stwierdza prof. Piotr Kuna, pulmonolog, były dyrektor szpitala Barlickiego w Łodzi.

„Od marca, czyli przez mniej więcej osiem miesięcy, zmarło 3 tys. osób. W tym samym czasie w Polsce odnotowano 300 tys. zgonów z różnych przyczyn, nie dotyczących pandemii. Poza tym pacjenci zakażeni koronawirusem niekoniecznie umierają z powodu infekcji. 90 proc. albo więcej umiera z powodu zaostrzenia chorób podstawowych: nadciśnienia czy zawału serca” – zauważa prof. Kuna.

„Pacjent, który zachorował na grypę, trafił do szpitala, dostał zawału serca i zmarł. A zaznaczę, że grypa zwiększa ryzyko zawału serca osiem razy, podobnie zresztą jak udaru. Wówczas po nastąpieniu zgonu wpisywaliśmy w dokumenty, że pacjent umarł na zawał, a nie na grypę. W przypadku wirusa SARS-CoV-2 jest podobnie. Pacjent się zaraża wirusem. W jego organizmie rozwija się wirusowe zapalenie płuc. W następstwie pacjent umiera, bo ma: udar mózgu, zawał serca, zaostrzenie niewydolności nerek. Należy przez to rozumieć, że inne choroby są bezpośrednią przyczyną zgonu, a wirus po prostu zaostrza choroby współistniejące” – mówi prof. Piotr Kuna.

om

Fot. Świat Lekarza

Źródło:se.pl, Fb, rmf24.pl,tvp.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj