Koniec mitu „choroby bezobjawowej”?

0
koronawirus 06-04

Naukowcy wyjaśniają

Przeprowadzane genetyczne testy na koronawirusa w Polsce, wykrywają fragmenty patogenu. Tak samo oznaczają fragmenty martwego wirusa, którego pokonał system immunologiczny, jak i wirusa żywego, który się replikuje. W pierwszym przypadku jest to nieaktywna infekcja w drugim aktywna. Nie ma badań, które pozwoliłyby na rozróżnienie czy wirus jest żywy czy martwy– zwracają uwagę brytyjscy specjaliści.

Nie ma bezobjawowego zakażenia koronawirusem?

SARS-Cov-2 jest obecny w naszym środowisku i z nami pozostanie, podobnie jak setki innych wirusów. Jeśli jest jest wirus będą i zakażenia. Większość, bo ponad 90 procent przechodzi zakażenia SARS-Cov-2 w sposób niezauważalny dla człowieka, gdyż układ odpornościowy zwalcza patogena zaraz po wtargnięciu do organizmu. Jenak fragmenty patogenu pozostają na bardzo długo w organiźmie i wykrywane przez „testy na koronawirusa” fałszywie kwalifikują ludzi jako zakażonych i rozsiewających zakażenie?

Różnicowanie może odbywać się wyłącznie na podstawie braku objawów klinicznych. Brak objawów klinicznych, przez kilka dni, przy dodatnim teście wskazuje na brak aktywnego zakażenia.

Wiarygodność testów była kwestionowana od dawna

Wiarygodność testów na koronawirusa od początku była kwestionowana przez specjalistów. Jeszcze w kwietniu , tak o tym problemie mówił dr Paweł Grzesiowski, wykładowca Szkoły Zdrowia Publicznego CMKP, prezes Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń: „Niestety od kilku tygodni mamy dość liczne sygnały, że testy wykonywane na koronawirusa metodami genetycznymi, dają wątpliwe wyniki. A jeśli są weryfikowane, to okazuje się, że wyniki były fałszywie dodatnie lub fałszywie ujemne”

Badania wykazują, że większość osób zarażona jest koronawirusem przez około tydzień czasu. Po tym czasie nie jest on już zakaźny, nawet jeśli występują jeszcze w organizmie jego pozostałości. W testach natomiast go wciąż widać. Jak tłumaczą eksperci, z tego powodu może być wykrywanych więcej przypadków zakażenia koroanwirusem niż faktycznie jest. To równiez tłumaczy dlaczego jest wciąż liczba przyjęć do szpitali podobna, mimo wzrostu zakażeń. BBC News, powołując się na najnowsze badania brytyjskich specjalistów, informuje, że większość osób zakażona koronawirusem może infekować innych przez około tydzień. Po tym okresie, nawet jeśli w ich organizmie jeszcze występuje ten patogen albo jego fragmenty, to nie jest on już zakaźny. Jednak w testach może być wykrywany i wtedy wynik jest wciąż pozytywny.

Co wykrywają testy stosowane w Polsce?

W Polsce, podobnie jak na całym świecie , metoda badań wykrywająca koronawirusa jest taka sama. Jest to reakcja łańcuchowa polimerazy (PCR) służąca do powielania danego materiału genetycznego, w tym wypadku – koronawirusa. Dzięki tej technice można uzyskać nawet miliardy kopii określonej sekwencji DNA. Gdy zostanie pobrana próbka materiału, np. wymaz z nosa i jamy ustnej, w badaniu poszukiwany jest odpowiedni materiał genetyczny. Następnie wielokrotnie jest on powielany, nawet jeśli występują jedynie niewielkie jego ilości, np. fragmenty patogenu. Wynik jest wtedy jednoznaczny: został wykryty drobnoustrój. Jak tłumaczy główny autor badań, profesor Carl Heneghan : „wyniki fałszywie pozytywne testów dają odpowiedź tak lub nie. A dużo lepszym rozwiązaniem byłoby określenie czy wirus jest wciąż zakaźny, a nie czy nadal występuje. Nie jest to jednak takie proste, bo stosowana metoda badań na całym świecie jest taka sama. Aby dowiedzieć się bardziej precyzyjnie, niezbędne są dodatkowe badania, które są dość skomplikowane, drogie i nie każde laboratorium ma je możliwość wykonać”

Aby zakażać wirus musi być aktywny , czyli się namnażać, replikować.

Carl Heneghan zbadał próbki pozytywnych testów na pożywkach, sprawdzając czy są się w stanie rozmnażać. Okazuje się, że część z nich nie była już aktywna, tym samym nie była groźna. Wirus był, ale nieaktywny więc pacjent nie był zakaźny.

Konieczne zmiany w diagnozie zakażenia koronawirusem?

Badania naukowe i doświadczenie życiowe nie pozostawiają cienia wątpliwości. Dodatni wynik testu na koronawirusa bez objawów klinicznych wyklucza czynne zakażenie? Przedszkola i żłobki czynne sa nieprzerwanie od maja, wczasy, kolonie i obozy w okresie wakacyjnym – nie przyniosły wzrostu zachorowań. Jest wzrost zakażeń, ale sa to zakażenia bez objawów klinicznych, co potwierdza fakt, że badania nie są wiarygodne.

Czy testować powinno się wyłącznie osoby z objawami COVID-19?

Jak podaje Wikipedia COVID-19 to:”ostra choroba zakaźna układu oddechowego„, zatem powinno sie testować osoby mające temperaturę powyżej 39 stopni C, niewydolność oddechową i uporczywy, męczący kaszel. Osoby w takim stanie szukają pomocy w szpitalach i tam powinny być ewentualnie kierowane na testy. Ale dopiero po badaniu fizykalnym i przy występowaniu tych trzech objawów równocześnie.

Kaszel, gorączka do 39 stopni są objawami każdego zakażenia w okresie grypowym. Dodać warto, że tempratura do 38,3 stopnia Celcjusza jest w medycynie uznawana wyłacznie za stan podgorączkowy, który może towarzyszyć katarowi i nie ma nic wspólnego z ostrą choroba zakaźna układu oddechowego

om

Fot. Arch.

Źródło: gazetaprawna.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj