Jan Karski: 20. rocznica śmierci człowieka, który łączy

0

Jak podaje idziemy.pl, przed dwudziestoma laty, tj. 13 lipca 2000 r. zmarł Jan Karski emisariusz Polskiego Państwa Podziemnego, świadek Zagłady, po II wojnie światowej profesor Georgetown University.Dobro Polski stawiał ponad swoje poglądy i interes osobisty. Człowiek sumienia, moralny arystokrata. Dwukrotnie uhonorowany Orderem Virtuti Militari, tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata, Orderem Orła Białego i pośmiertnie amerykańskim Prezydenckim Medalem Wolności.
Człowiek, który łączy.

Jakim człowiekiem był Jan Karski?

Waldemar Piasecki, autor biografii Jana Karskiego pt. „Jedno życie”, tak charakteryzuje Jana Karskiego: „Jan Karski był człowiekiem absolutnej integralności, nie miał problemów z wyrażaniem swoich poglądów, które nie raz były kontrowersyjne. Powtarzał przede wszystkim, że każdy człowiek i społeczeństwo powinno patrzeć we własne lustro. Jeśli ktoś potrafi zaakceptować własny wizerunek, to potrafi też zdrowo patrzeć na innych i być tolerancyjnym. Nie bał się wytknąć np. kard. Józefowi Glempowi, że nie podoba mu się mówienie o „holokauście nienarodzonych”. Uważał, że słowo „Holokaust” absolutnie odnosi się do zbrodni popełnionej na Żydach i nie można na nim budować innych znaczeń, gdyż ujmuje to prawdzie o niewyobrażalnej zbrodni i cierpieniu. Nie bał się też wytknąć braków prezydentowi USA Billowi Clintonowi. Podczas uroczystości 75-lecia Wydziału Służby Zagranicznej Uniwersytetu Georgetown, utworzonego przez wielkiego jezuitę o. profesora Edmunda A. Walsha, Clinton wygłosił pean na cześć Karskiego, jakim to był on wspaniałym profesorem i wygłaszał fascynujące wykłady, na które Clinton pilnie uczęszczał, że dzięki nim zaimpregnował się na zawsze wobec komunizmu itp. Po nim zabrał głos Karski, który powiedział, że swoje wystąpienie rozpocznie od sprostowania słów prezydenta. Wyznał, że na wykładach nie widywał go zbyt często, ale ma na to usprawiedliwienie, gdyż student Clinton wybierał wykłady tylko… dobrych profesorów. Słowa te wzbudziły powszechny aplauz. W ten sposób Karski ukradł show Clintonowi. Jednym z walorów jego intelektu było niesamowite wyczucie puenty. Kiedyś uczestniczył w programie TVP „Godzina szczerości”. Dziennikarka wygłosiła w ramach pytania oświadczenie na temat ówczesnej sytuacji społeczno-politycznej i na koniec zapytała: „Co pan na to?”. Odpowiedział krótko: „Nie ma pani racji. Pani z perspektywy Polski widzi tylko drzewa, a ja z mojej perspektywy widzę las”.

Jak była wizja Polski najbliższa Janowi Karskiemu?

 Waldemar Piasecki: „W swoim życiu miał trzech idoli: Józefa Piłsudskiego, Herberta Hoovera i Karola Maya. W powieściach Maya Apacze i Komancze strasznie się nienawidzili i stale wyżynali. Ten powieściowy obraz Kraski przenosił na konflikt miedzy sanacją i endecją przed II wojną światową. Taki stan trwał także w czasie wojny. Tak więc Karski musiał włożyć niemało wysiłku aby, jako zagorzały zwolennik Piłsudskiego, być emisariuszem rządu Władysława Sikorskiego, zdecydowanie wrogiego wobec Marszałka. Tym bardziej, że główny ideolog rządu londyńskiego, minister Stanisław Kot, który sprawował pieczę nad emisariuszem, uważał Piłsudskiego za samo zło, przez co serce Karskiego bardzo krwawiło. Bardzo to przeżywał, ale kierował się sprawami nadrzędnymi, dobrem państwa polskiego.” 

Jakie jest przesłanie Jana Karskiego dla następnych pokoleń?

Jan Karski przekazuje swoje życiowe przesłanie poprzez Nagrodę Orła Jana Karskiego (uzasadnienie: „dla tych, którzy godnie nad Polską potrafią się zafrasować” z późniejszym: „zaś nie będąc Polakami, dobrze jej życzą”). Uczestniczył we wręczaniu dwóch pierwszych Orłów Jackowi Kuroniowi i telefonicznie, podczas wzruszającego połączenia, pomiędzy Waszyngtonem a Krakowem, ks. prof. Józefowi Tischnerowi, którego nazwał „Orłem Kościoła i Góralem Pana Boga”.

„Poprzez nagrodę chcemy nieść w świat przesłanie Karskiego, że nie potrzeba walki, ale dialogu, ponadpartyjnego porozumienia a nie konfliktu Apaczów z Komanczami, bo w przeciwnym razie przyjdą kolonizatorzy i zrobią z obydwoma plemionami porządek”.

Jak podaje polskieradio24.pl: „Jan Karski bezskutecznie próbował odmienić los Żydów w czasie II wojny światowej. – Jest uosobieniem tego, co najlepsze w polskości. To człowiek, który nie bał się mówić rzeczy niewygodnych także o swoim narodzie – podkreśla Jan Niebudek.

O sobie tak mówił Jan Karski: „Wychowałem się w Łodzi, która była miastem biednym, brudnym, ale miastem tolerancyjnym. Obok siebie żyli Polacy, Żydzi i Niemcy. Bez tamtej Łodzi pewnie nie byłoby dzisiejszego Karskiego”.

„Te nasze rozmowy dla Głosu Ameryki to zapewne są moje ostatnie rozmowy przed śmiercią. Chcę zostawić pełny, prawdziwy obraz mojej działalności, bo wielu ludzi przecenia moje znaczenie” – mówił Jan Karski.

We współczesnej pamięci historycznej spotykamy dwóch Karskich, pierwszy jest młodym, niezmiernie odważnym, wrażliwym na cierpienia współobywateli kurierem prolondyńskiej konspiracji, drugim jest  dojrzały amerykański profesor.

W 2000 roku pisano: „W Waszyngtonie odbył się pogrzeb emisariusza Armii Krajowej Jana Karskiego. W Waszyngtonie, w katedrze świętego Mateusza odprawiono mszę żałobną za duszę Jana Karskiego. Jan Karski zmarł w ubiegły czwartek w Waszyngtonie. Miał 86 lat. Żołnierz Armii Krajowej, dyplomata, w czasie wojny emisariusz Polskiego Państwa Podziemnego starał się jako jeden z pierwszych zwrócić uwagę Zachodu na tragedię Żydów europejskich. We mszy wzięła udział delegacja władz polskich z ministrem Markiem Siwcem. Prezydent Aleksander Kwaśniewski w liście odczytanym przez ministra Siwca nazwał Karskiego prekursorem walki o prawa człowieka. W czasie mszy odczytano także list prezydenta Stanów Zjednoczonych Billa Clintona, który napisał, że przesłanie Jana Karskiego nie zostanie nigdy zapomniane. Postać zmarłego przypomniał ojciec Leo Donovan, były rektor Uniwersytetu Georgetown. Rabin Michael Berenbaum odmówił żydowską modlitwę za zmarłych. We mszy żałobnej uczestniczył też Marek Edelman — ostatni z żyjących przywódców powstania w getcie warszawskim. Prochy profesora Karskiego spoczęły na cmentarzu Mount Olive w Bethesda pod Waszyngtonem u boku żony, Poli Nireńskiej”.

Poświęcenie, z jakim dr Karski promował wolność i godność człowieka była inspirująca. Z wszystkich moich profesorów na Uniwersytecie Georgetown on właśnie miał największy wpływ na moje życie i na moja karierę. Ważne jest, żeby jego spuścizna przetrwała po to, żeby straszne błędy z przeszłości nigdy się nie powtórzyły” – wspomina Brian F. Barrett · Stany Zjednoczone · 14 grudzień 2011

Jan Karski nagrał liczne rozmowy dla Głosu Ameryki, których tresć dostepna jest :https://www.polskieradio.pl/218/

om

Fot. Arch.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj