Edukacja na odległość a kształcenie specjalne – rozmowa z p. Patrycją Kołodziejczyk

0

O skuteczności nauczania zdalnego, edukacji włączającej, o uczniach ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, przepaści edukacyjnej i potrzebie uporządkowania wiedzy o koronawirusie, wirusie SARS-COV-2 i COVID – 19 – rozmawiamy z p. Patrycją Kołodziejczyk, Prezesem Stowarzyszenia „Otwórzmy Drzwi Na Świat” i prywatnie mamą dwóch chłopców z ASD.

Agencja:  Czy nauka zdalna w szkole w podstawowej  zastępuje nauczanie tradycyjne?

 Patrycja Kołodziejczyk: Szkoła to miejsce prezentowania norm prawnych i społecznych. Dla dziecka to pierwsze takie miejsce i chyba najważniejsze. Dom prezentuje normy i zasady działania w rodzinie. Dziecko spędza w szkole podstawowej średnio  8 lat swojego życia . Jej głównym zadaniem jest nie tylko edukacja , ale przede wszystkim przygotowanie dziecka do dorosłego życia. Jest to tak na prawdę najdłuższy etap edukacji , a przy tym najważniejszy. To okres o najbardziej intensywnym rozwoju fizycznym , psychicznym i społecznym .Tych dwóch ostatnich w żadnym wypadku nie można zastąpić tzw. formą zdalną i twierdzić, że jest ona wsparciem .

Agencja: W ramach edukacji włączającej do szkół ogólnodostępnych uczęszczają uczniowie z orzeczeniami o potrzebie kształcenia specjalnego, mający często nauczycieli wspomagających na terenie szkoły i dodatkowe zajęcia ze specjalistami. 

Patrycja Kołodziejczyk:Szkoła jest nie do przecenienia. Dotyczy to zarówno dzieci o typowym rozwoju , a tym bardziej uczniów niepełnosprawnych ,  którym oferują dostosowane programy nauczania. Szkoła  to wszechstronne przygotowanie do dorosłego życia, pomaga uwierzyć w siebie, uczy myśleć i rozumieć.  Tradycyjna szkoła  zapewnia pomoc słabszym uczniom  i udziela wsparcia nawet w przypadku patologii w rodzinie. Należy  pamiętać, że wraz z ogłoszeniem „pandemii” nie zniknęły patologie społeczne. Są też takie rodziny ,gdzie to właśnie w szkole dziecko ma możliwość uzyskania  pomocy ,a nawet zjedzenia często jedynego ciepłego posiłku. Uczniowie, którzy osiągają słabe wyniki w nauce również mogą liczyć na pomoc szkoły. W szkole odbywają się zajęcia pozalekcyjne: SKS, kółka przedmiotowe, zajęcia dydaktyczno-wychowawcze i korekcyjno- wyrównawcze, uczniowie mogą korzystać z biblioteki. W takiej sytuacji jest każdy uczeń ,  jednak  uczniowie niepełnosprawni są w szczególnie dramatycznej sytuacji.  Bez bezpośredniego kontaktu ze specjalista lub nauczycielem wspomagającym , tracą możliwość realizacji programu nauczania.

Agencja:  Czy specjalne potrzeby edukacyjne mogą  zostać  zrealizowane w zdalnym nauczaniu?

Patrycja Kołodziejczyk:Warto tutaj powiedzieć  sobie jasno „nauka zdalna”  uczniów  niepełnosprawnych to niesamowite wyzwanie dla nauczycieli , rodziców , a tym bardziej samych dzieci .W zdecydowanej większości dzieci z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego doznają  regresu rozwojowego. Posiadanie orzeczenia  wskazuje, że  wymagają specjalnej organizacji nauki. Stanowią grupę uczniów szkół ogólnodostępnych , którzy  nie są w stanie uczyć  się samodzielnie i bez specjalnego  dostosowania materiałów do Ich potrzeb.  Często te szczególne potrzeby, to dostosowanie  środowiska nauki, zapewnienie przewidywalności i stabilności, ale także bezpośredniego kontaktu z nauczycielem, dającego poczucie bezpieczeństwa. Dzieci zamknięte w domach są skazane nie tylko na brak kontaktu z rówieśnikami co negatywnie wpływa na ich rozwój i zdrowie psychiczne ,ale są też tacy uczniowie, którzy zaliczą regres i dotyczy to zdecydowanej większości dzieci z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego. Są to dzieci ,które nie są w stanie uczyć się samodzielnie i bez dostosowania materiałów i programu nauczania do ich potrzeb . Takie dostosowanie następuje w Indywidualnym Programie Edukacyjno-Terapeutycznym, który posiada każdy uczeń z orzeczeniem

  Agencja: Czy Indywidualne Programy Edukacyjno-Terapeutyczne, mogą być realizowane  w kształceniu zdalnym? Jak Pani ocenia realizację IPET- ów w zdalnym nauczaniu?

Patrycja Kołodziejczyk: W naszym systemie edukacyjnym, uczeń niepełnosprawny  otrzymuje wsparcie terapeutyczne na terenie szkoły na podstawie  Indywidualnego Programu Terapeutycznego tzw. IPET i Planu Działań Wspierających (PDW) wszystko to w oparciu o orzeczeniu o potrzebnie kształcenia specjalnego dla uczniów z niepełnosprawnością. Nauczyciel w świetle uregulowań prawnych jest obowiązany dostosować wymagania edukacyjne do indywidualnych potrzeb rozwojowych i edukacyjnych oraz możliwości psychofizycznych ucznia wg ustaleń zespołu odpowiednio w planie działań wspierających na podstawie karty indywidualnych potrzeb ucznia i IPET-u. Katalog tych potrzeb nie zamyka się wraz z ich stworzeniem ,a wręcz mają być one identyfikowane cały czas ,w szczególności podczas prowadzenia zajęć .Więc jak je identyfikować i jak wspierać na odległość ?Można ,ale czy to odpowiednia i trafiająca do każdego dziecka metoda ? Wiadomo ,że zawsze czy podczas nauki w szkole ,a tym bardziej przy formie zdalnej wymaga to wszystko oczywiście stałych konsultacji z rodzicem danego dziecka i wymiany informacji na temat obserwacji czy współpracy z danym uczniem. Jednak nie może być tak ,że rodzic nie jest  już nie tylko przewodnikiem i wsparciem dziecka ,ale nagle nauczycielem, rehabilitantem, psychologiem, logopedą itp. Warto tutaj wspomnieć ,że docierają do naszego Stowarzyszenia informacje o często nawet przerastających możliwościach rodzica ,czy to dotyczących kompetencji ,czy sytuacji finansowej a nawet i kreatywności .Skutkuje to nawet powstałą wręcz „przepaścią „edukacyjną pomiędzy uczniami zamożnymi, a tymi z mniejszymi możliwościami (sprzętowymi również).Dziecka z niepełnosprawnością nie da się uczyć i rehabilitować w oderwaniu od rzeczywistości . A edukacja zdalna zwłaszcza dla dzieci niepełnosprawnych intelektualnie jest oderwaniem od tej rzeczywistości. Uczniowie niepełnosprawni  mają właśnie na terenie szkoły zapewnioną pomoc terapeutyczną i specjalistyczną .Trzeba sobie jasno powiedzieć ,że działań na terenie szkoły nie zastąpi  rodzic na terenie domu. Kontakty społeczne na terenie szkoły, to wykształcanie  prawidłowych zachowań i relacji społecznych, których nie możemy wykształcić na terenie domu. Gdyby to było możliwe – szkoła nie musiałaby istnieć ,a kadra pedagogiczna nie musiała się kształcić .

Agencja:  Wspomniała Pani o tworzącej się przepaści edukacyjnej ,pomiędzy uczniami zamożnych rodzin a tymi z mniejszymi możliwościami .Czy może nam Pani opisać dlaczego tak się dzieje ? MEN wsparło samorządy na cele zwiększenia dostępności sprzętów dla potrzebujących rodzin czy tych wielodzietnych ?Na czym w takim razie polega problem tych rodzin ?

Patrycja Kołodziejczyk: Oczywiście prawdą jest ,że od 1 kwietnia br. samorządy mogły się starać o pieniądze na zakup sprzętu dla uczniów i nauczycieli do zdalnej nauki .W pierwszej kolejności są to komputery, laptopy a nawet tablety. Samorządy mogły dostać od 35 tys. Do 100 tysięcy złotych. O te pieniążki mogła wnioskować każda gmina, powiat. To wszystko oczywiście jest godne pochwały ,ponieważ to bardzo duży krok do przodu w stronę poprawy sytuacji w wielu szkołach, placówkach ,a także wsparcie dla wielu rodzin. Korzystają z tego rodziny wielodzietne i te mniej zamożne .Musimy jednak zdać sobie sprawę ,że nadal nie zabezpieczono większości uczniów .Są też takie rodziny, które nie korzystają z tej formy pomocy ,ponieważ nie chcą brać na siebie tak ogromnej odpowiedzialności za np. nieszczęśliwie uszkodzony sprzęt – na który ich po prostu nie stać . Warto wspomnieć też o rodzinach ,których rodzice nie radzą sobie z taką formą edukacji ,ponieważ jest grono osób dla których komputer i nowa technologia są ogromną barierą. Stąd bierze się ta przepaść. Takie dzieci mają ogromną korzyść ze szkoły stacjonarnej .Ich wiedza i uzdolnienia nie są uzależnione od statusu materialnego ich rodziców.

Agencja: Zamknięcie szkół stacjonarnych  to równocześnie pozbawienie możliwości  terapii specjalistycznej, która odbywa się na terenie szkół. Jakie mogą być konsekwencje  nauczania zdalnego dla uczniów niepełnosprawnych ze szkół ogólnodostępnych?

Patrycja Kołodziejczyk:Jestem prezesem  stowarzyszenia „Otwórzmy Drzwi na Świat” zajmującym się  problemami niepełnosprawności  w tym uczniów z ASD, których znaczna część realizuje edukację w szkołach ogólnodostępnych.  Prywatnie jestem samodzielną mamą wychowującą  dwóch synów z ASD i dzięki temu mam  bardzo szeroką wiedzę na ten temat. Do Stowarzyszenia zwracają się rodzice z prośbą o pomoc w uzyskaniu możliwości powrotu do nauczania stacjonarnego. Najczęściej są to uczniowie z ASD ( choć nie tylko).  Są to uczniowie o dużej  wrażliwości na wszelkiego rodzaju przestymulowania , skutkujące regresem rzutującym negatywnie  na  dalszy   rozwój  dziecka.

Tak naprawdę trzeba skupić bardzo dużą uwagę na planowaniu zajęć tak ,aby podczas tego typu nauki bardziej nie zaszkodzić dziecku niż pomóc. Niestety „edukacja zdalna” w większości oparta jest na spędzaniu czasu przed komputerem i trzeba mieć tą świadomość ,że niesie ze sobą  negatywne skutki .Do tej grupy należą także uczniowie z Zespołem Aspergera. Jest to z kolei grupa ,która najczęściej bardzo szybko „dopasowała się”  do tej formy nauki. Dzieje się tak  z uwagi na fakt ,że są grupą która uwielbia ” wirtualny świat” , gdzie wszystko jest przewidywalne i prostsze do rozwiązania. Fascynacje światem gier i komputera to ich życie, które bardzo szybko zastępuje im świat rzeczywisty .Niestety bardzo ciężko ich z tego „cudownego świata ” potem wyciągnąć. Na uzależnienia od komputera narażeni są wszyscy ,znacznie bardziej jednak dotyczy to osób  nieśmiałych, wrażliwych, niepewnych siebie ,nieumiejące poradzić sobie ze stresem, ale też te ,które wolą nawiązywać kontakty w sieci tworząc swój wymyślony wizerunek. Do tych osób zaliczają się również uczniowie z ZA. Oderwanie ich z tego świata powoduje agresje , pobudzenie ,pogorszenie relacji ze znajomymi , a nawet doprowadza do depresji .Są też tacy uczniowie ,którzy nie tolerują takiej formy nauki i jest to dla nich ogromna bariera w nawiązywaniu i podtrzymywaniu relacji za pomocą komunikatorów. Jak widać skutki nie napawają optymizmem ,a im dłużej taka forma nauki tym częściej  możemy spodziewać się już tylko o wiele większych negatywów . Są to też wady postawy, wzroku, otyłość, a nawet wyalienowanie społeczne.

Agencja:  Jako Prezes Stowarzyszenia i prywatnie jako mama  przedstawi nam Pani stanowisko w sprawie  zdalnego  nauczania od września 2020 roku?

Patrycja Kołodziejczyk: Nie wiemy jeszcze jakie ostatecznie zapadną  decyzje w sprawie edukacji zdalnej od września.  Ze względu na negatywny wpływ  i brak efektów  nauki zdalnej dla uczniów z orzeczeniami , chciałabym uzyskać możliwość posłania dzieci do  tradycyjnej,  kredowej szkoły. Mam ogromną nadzieję ,że się to uda. Cieszę się ,że rodzice i nauczyciele postanowili też wziąć sprawy w swoje ręce i walczą o powrót dzieci do szkół .Uważam też ,że ostateczne decyzje powinni podejmować rodzice, bo Oni znają sytuację zdrowotną i społeczną dziecka.

Agencja:  Ma Pani informacje o takich aktywnych rodzicach ,nauczycielach ? Jakie działania podejmują?

Patrycja Kołodziejczyk: Tak , oczywiście . Jako Stowarzyszenie zawsze staram się być tam ,gdzie potrzebują nas inni rodzice osób niepełnosprawnych .Dziś jestem bardzo dumna ,że powstała Grupa „Strajk Rodziców i Nauczycieli – Nie dla zdalnej szkoły! „ ,która liczy już prawie 40 tysięcy osób .Powstało już nawet  kilka petycji do Ministra Edukacji ,które mam nadzieję będą brane w końcu pod uwagę . Wspieram oczywiście zawsze takie akcje ,które mają na celu poprawę sytuacji .Ta dla mnie jest w 100 procentach zasadna .Zawsze uważałam ,że wspólnymi siłami ,bez żadnych podziałów możemy zdziałać więcej. Tutaj bardzo ważny jest aspekt połączenia sił z pedagogami ,a nie jak to zazwyczaj się odbywało ,że tworzyły się podziały na grupy samych rodziców i samych nauczycieli .To jest walka o wspólne dobro i cieszę się ,że taka grupa jest .

9. Liczą Państwo na sukces ?

 Patrycja Kołodziejczyk: Sukcesem byłby powrót dzieci do szkół bez żadnych obostrzeń. Stosowanie reżimu sanitarnego pozostawiłabym rodzicom. Obserwując zakończenie roku szkolnego widać było brak logiki w działaniach. Dzieci nie mogły wejść do klasy odebrać świadectwo, bo stanowiłoby to zagrożenie epidemiczne. Natomiast wspólnie się bawią na podwórku szkolnym , placu zabaw i mogą chodzić np. na basen, gdzie nie ma zagrożenia? Myślę ,że już sukcesem będzie dyskusja i podjęcie konkretnych decyzji i rozwiązań ,które dadzą możliwość uruchomienia zajęć dla dzieci ,na prośbę rodzica dyrektorom placówek ,tym bardziej tych z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego .Unikałabym obligatoryjnego nakazu w czasie pandemii. Wtedy unikniemy konfliktów pomiędzy rodzicami ,którzy uważają ,że zajęcia w szkole są ich dzieciom potrzebne ,a tymi ,którzy mają odmienne zdanie. Mają do tego prawo.

10. Szkoły zostały zamknięte z powodu pandemii. Czy jako rodzic nie obawia się Pani posłać dziecko do szkoły ?

Patrycja Kołodziejczyk:Zakażenia koronawirusem obawiałam się wcześniej. Teraz już się nie obawiam ,ponieważ jak dla mnie nie ma tu już żadnej logiki. Biorąc pod uwagę chociażby znoszenia reżimu sanitarnego „od tyłu” dotyczącego zasłaniania ust i nosa w otwartej przestrzeni .Otwierają się baseny, kina, teatry, siłownie, salony masażu .Umożliwia się organizację zgromadzeń i wesel do 150 osób .Otwierają się granice ,transport i loty międzynarodowe ,zniesione zostają obowiązkowe kwarantanny dla powracających z zagranicy . Odnoszę takie wrażenie ,że tylko edukacja naszych dzieci stała się najmniej ważna. Warto zauważyć, że śmiertelność dzieci zakażonych jest bardzo bardzo niska. W znacznej większości wręcz przebiega łagodnie i bezobjawowo .Zarażone wirusem dzieci, które łagodnie go przechodzą nie trafiają do szpitala. Pozwolę sobie przytoczyć informację ze strony pacjent.gov.pl ,gdzie wszystkie informacje są autoryzowane przez ekspertów i aktualizowane zgodnie z najnowszymi potwierdzonymi badaniami : najbardziej narażone na rozwinięcie ciężkiej postaci choroby i zgon są osoby starsze ,z obniżoną odpornością ,której towarzyszą inne choroby, w szczególności przewlekłe. Dlaczego w takim razie dbając o osoby starsze ,które są w największym ryzyku zachorowalności nie wprowadza się zakazów jak u dzieci, gdzie to ryzyko jest najmniejsze. Wtedy ochrona byłaby zasadna dla każdego z nas. W stowarzyszeniu zetknęłam się z wieloma sytuacjami u rodzin dzieci niepełnosprawnych -terminalnych i ciężko mi słuchać ,kiedy koronawirus stał się wirusem tak przerażającym w społeczeństwie ,a nikt nie zauważył i nawet nie wspomniał chociażby o jednej istniejącej już od wielu lat , ŚMIERCIONOŚNEJ bakterii odpornej na antybiotyki. Klepsiella Pneuminia Elbs + i NDM + .To nic innego jak pałeczka zapalenia płuc. Są to szczepy szpitalne ,uodpornione praktycznie na wszystkie antybiotyki .Kolonizuje pacjentów na oiom najczęściej kilka dni od przyjęcia na oddział. Mimo dezynfekcji najczęściej jest w paraturach tj.bronchoskopy, respiratory. Powoduje nawet sepse lub urosepse. Śmiertelność to około 75procent pacjentów zakażonych .W Częstochowie w ubiegłym roku na „Parkitce” na 22 osoby zarażone ZMARŁO 16 osób. Podaję ten przykład ,ponieważ nasz podopieczny boryka się od 4 lat z tym szczepem bakterii. Fakt faktem bakteria ta nie rozprzestrzenia się tak jak wirus ,ale jest bardzo groźna. Przykładów jest takich o wiele wiele więcej .Stąd też podchodzę do koronawirusa z dystansem . Większość osób zakażonych koronawirusem przechodzi chorobę bezobjawowo .Dlaczego mam się więc  bać zakażenia bezobjawowego ? Zresztą w mojej ocenie albo są objawy i uznaje się pacjenta za chorego, albo nie ma objawów =czyli jest zdrowy .

Agencja: Jednak jest ryzyko rozwinięcia się objawów i zgonu. Ludzie umierają.

Patrycja Kołodziejczyk:Każdy z nas zdaje sobie sprawę ,że wirus  zostanie z nami ,czy tego chcemy czy nie .To jest akurat sytuacja ,na którą nie mamy takiego ogromnego wpływu jak się nam wydaje. Powinniśmy zająć się tym na co wpływ jeszcze mamy i wykorzystać informacje jakie udało się zgromadzić na temat tego wirusa .Umierają osoby starsze ,umierają osoby obciążone chorobami współistniejącymi i onkologiczne.Nie jest niczym nowym, że takie osoby powinny bardziej o siebie dbać i uważać na każdą infekcję, wirusa itp. Są to osoby powiedziałabym w ciągłym narażeniu na pogorszenie stanu zdrowia czy to z koronawirusem czy innymi chorobami .Uważać powinny już zawsze bardziej niż osoby młode ,zwłaszcza bez chorób towarzyszących. Warto też zauważyć ,że akurat stanowimy część świata ,w którym wirusy  żyją razem z nami, np. HIV, Cztery wirusy  żółtaczki czy setki wirusów grypy.  Wirusów nie wyeliminujemy.

Agencja: Jest pandemia koronawirusa. Jest ryzyko zakażenia.

Patrycja Kołodziejczyk: Nie ma pandemii koronawirusa. Jest pandemia   choroby COVID-19, którą może wywołać  wirus SARS-COV-2, który należy do koronawirusów. Dobrze by było ,gdyby osoby decyzyjne sporządzili jedną, fachową i   rzetelną informację o sytuacji epidemicznej w Polsce, taką która będzie opierać się na faktach. Należy sporządzić słownik pojęć koronawirus, SARS-COV-2 i COVID-19 i wyjaśnić co konkretna nazwa oznacza. To też bardzo ważne dla zaprzestania szerzenia się informacji nieprawdziwych ,które w dużej mierze mają niekorzystny wpływ na społeczeństwo. Społeczeństwo musi mieć informacje jasne ,zrozumiałe i konkretne ,a nie pozbawionej logiki.

Agencja:Jakiej informacji najbardziej potrzebują rodzice  o przebiegu pandemii w Polsce?

Patrycja Kołodziejczyk:Wszyscy obywatele, w tym grupa  rodziców uczniów  niepełnosprawnych potrzebują  rzetelnej informacji  dotyczących  dalszych planów jeśli chodzi o edukację naszych dzieci, a także rehabilitacji ,która już się rozpoczęła ale niestety trzeba mieć świadomość ,biorąc pod uwagę obostrzenia sanitarno-epidemiologiczne ,że z tej aktualnej „ oferty „ nie mogą korzystać wszyscy. Kolejną informacją ,jaka nurtuje większość rodziców to na pewno fakt powrotu do szkół czy będzie ona możliwa tylko i wyłącznie  z zachowaniem obostrzeń tzn. czy będą wymagane maseczki ,rękawiczki itp. Potrzebne jest wskazanie twardych powodów stosowania konkretnych reżimów sanitarnych. System edukacji zapewnia równocześnie rehabilitacją społeczną i specjalistyczna pomoc uczniom niepełnosprawnym. Uczeń pozbawiony dostępu do stacjonarnej nauki, jest pozbawiony możliwości terapii i rehabilitacji.

Agencja: Czy zgoda rodziców by dzieci wróciły do nauki w warunkach jakie miały przed pandemią powinna wystarczyć?

Patrycja Kołodziejczyk: Uważam ,że jak najbardziej tak .Rodzic powinien mieć prawo podjęcia decyzji takiej jaką uważa za słuszną .Nie zapominajmy też ,że dyrektorom placówek powinno się dać możliwość uruchomienia zajęć dla rodziców ,którzy nie chcą kontynuować nauki w formie zdalnej. Dlaczego uczniowie i nauczyciele mogą uczestniczyć w imprezach na stadionach, basenach czy spotkaniach wyborczych, a nie mogą uczestniczyć w lekcjach szkolnych?

Agencja:Człowiek zakażony koronawirusem , jeśli umiera w Polsce  jest badany pośmiertnie czy powodem jest choroba COVID-19 czy tez inna z chorób współistniejących?

 Patrycja Kołodziejczyk:Nie znalazłam takich informacji. Zauważyłam ,że osoby zakażone, w podeszłym wieku z wielochorobowością umierają i są zaliczeni  jako zmarli z powodu COVID-19. Nie jestem wirusologiem, ale rozmawiając ze specjalistami uzyskałam wiedzę, że nie wykonuje się badań pośmiertnych  zmarłych na COVID-19, pomimo że takie  badania  robione są w innych krajach. Uważam więc, że chcąc uzyskać rzetelne informacje to takie badania powinny być wykonywane .Zgodnie z polskimi wytycznymi zgon w następstwie potwierdzonego zakażenia koronawirusem nie stanowi sam z siebie samoistnej przesłanki badań pośmiertnych. Nie dowiadujemy się niczego nowego o chorbie COVID -19, bo nie robimy sekcji zwłok zmarłych. Z jakiego powodu wydano wytyczne, że zgon z powodu COVID nie stanowi powodu do badań sekcyjnych? Czy to oznacza, że Ministerstwo uważa śmiertelność na COVID za niegroźną? Dlaczego więc daje się obostrzenia i zamyka szkoły? Takie pytania zadają rodzice, a ja nie mogę znaleźć na nie odpowiedzi.

Agencja:Zadaje Pani bardzo konkretne pytania.  Jednak jest ustawa regulująca zasady określania kto jest podejrzany o chorobę zakaźną.  

Patrycja Kołodziejczyk:Jest  ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, która , wyraźnie określa  kim  jest osoba podejrzana o chorobę zakaźną : „ podejrzany o chorobę zakaźną – osobę, u której występują objawy kliniczne lub odchylenia od stanu prawidłowego w badaniach dodatkowych, mogące wskazywać na chorobę zakaźną;”. Pandemia jest spowodowana  chorobą COVID-19. Objawy tej choroby według WHO,  to trudności w oddychaniu, wysoka gorączka i kaszel. Jeśli nie mamy ww. objawów to nie jesteśmy podejrzani o chorobę COVID-19. podejrzany o chorobę zakaźną – osobę, u której występują objawy kliniczne lub odchylenia od stanu prawidłowego w badaniach dodatkowych, mogące wskazywać na chorobę zakaźną. W każdej sytuacji, jeśli ktokolwiek ma objawy chorobowe, intensywnie kaszle, kicha, ma wysoką gorączkę – jest osoba chorą i oczywiście pozostaje w izolacji domowej, bierze zwolnienie i leczy się w domu lub w razie potrzeby w szpitalu. Obecnie działania podejmuje się wobec wszystkich ludzi zdrowych, czyli bez objawów chorobowych. Tłumaczenie, że ktoś choruje bezobjawowo, są sprzeczne z wiedzą medyczną. Jeśli dojdzie do zakażenia, to są dwie możliwości. Pierwsza, to system immunologiczny zwalczy mikroba natychmiast po wtargnięciu do organizmu. Choroba się nie rozwinie – więc nie jest to chory bezobjawowy. Wirus się nie namnaża, nie replikuje, więc nie ma objawów choroby, bo do zachorowania nie doszło, a o wtargnięciu wirusa do organizmu możemy się dowiedzieć badając obecność przeciwciał wykrywanych w badaniu przesiewowym. Druga możliwość to rozwój infekcji, która w ponad 90 proc. przechodzi w sposób lekki. U kilku proc. może rozwinąć się cięższy przebieg, jak zresztą w przypadku każdego innego wirusa – takie osoby powinny się same chronic przed zakażeniem. Uczeń z grupy ryzyka może mieć nauczanie indywidualne, nawet zdalnie – ale na wniosek rodziców.

Agencja:Posiada pani konkretną wiedzę z zakresu edukacji uczniów niepełnosprawnych i z zakresu pandemii. Jakich działań oczekuje Pani od władz decyzyjnych w sprawie edukacji?

Patrycja Kołodziejczyk:Nasze Stowarzyszenie jest organizacją o zasięgu lokalnym mającą na celu propagowanie wiedzy na temat autyzmu, a także innych chorób dotykających społeczeństwo , a więc problemem epidemii COVID-19 zajmujemy się z racji naszych obowiązków statutowych. Do mojego Stowarzyszenia zwracają się rodzice z różnymi pytaniami, dotyczącymi sytuacji epidemii w Polsce. Próbując odpowiadać na zadawane pytania, szukałam odpowiedzi na oficjalnych stronach MZ i licznych publikacjach. Niestety wielu odpowiedzi nie znalazłam, dlatego za pośrednictwem Agencji Informacyjnej Nasz Kraków kieruję następujące pytania do Ministra Zdrowia: Po pierwsze, zwracam się z prośba do Ministra Zdrowia, by sporządzono rzetelną informację, co oznacza nazwa: koronawirus, czym wirus SARS-COV-2, a czym COVID -19. Są to różne pojęcia, jednak w przestrzeni publicznej używane są zamiennie. Po drugie wskazuję na konieczność przedstawienia twardych dowodów na: przenoszenie zakażenia przez osoby bez objawów chorobowych. COVID-19 roznosi się droga kropelkową, w areosolu wytwarzanym podczas kichania i kasłania. Znam wyniki badań z Korei z których wynika, że w wydychanym powietrzu nie potwierdzono obecności wirusa, nawet u osób z objawami. Jeśli MZ dysponuje innymi badaniami, to prosimy wskazać miejsce ich publikacji. Po trzecie proszę o wskazanie miejsca publikacji statystyk dotyczących zachorowań dzieci na COVID-19 w Polsce. Mamy już piąty miesiąc pandemii, więc takie statystyki powinny już być . Proszę o odpowiedź na pytanie jaki jest sens zastępowania mycia rąk wodą i mydłem, stosowaniem środków odkażających? Wirus SARS-COV-2 ma otoczkę lipidową, więc najzwyklejsze mydło niszczy wirusa, przez rozpuszczenie otoczki. Również użycie detergentu do umycia powierzchni jest skutecznym działaniem niszczącym wirusa SARS-COV-2. Czy celowe jest używanie środków odkażających na bazie spirytusu, który jest substancją drażniącą i wywołuje alergię i stres związany z drażniącym działaniem takich środków. U części uczniów niepełnosprawnych poddawanych procedurom pomiaru temperatury, odkażania rąk środkami dezynfekującymi przez osoby w maseczkach, cała procedura powoduje coraz większy stres. Takie stresujące procedury nie mają uzasadnienia medycznego wobec osób bez objawów chorobowych. W imieniu rodziców, którzy zwracają się do mnie w tej sprawie, proszę Ministra Zdrowia i Ministra Edukacji Narodowej o sporządzenie rzetelnego przeglądu podejmowanych dotychczas decyzji i oceny ich zasadności na przyszłość w zakresie edukacji.

Agencja: Dziękujemy za rozmowę.

om

Fot. Arch.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj